Reklama

Edward Pukin: Quo vadis?... Olimpio!

27/04/2012 16:08

Włączając się w obywatelskie konsultacje związane ze strategią rozwoju Elbląga, publikuję niniejszym przemyślenia kilku osób, którym nieobce są problemy elbląskiego sportu.

Opierając się na przykładzie KS Olimpia - najbardziej znanego klubu sportowego w naszym mieście, śmiem twierdzić, że coś jest nie tak z klubową działalnością, a i polityka władz miasta nie przynosi oczekiwanych efektów sportowych związanych ze sporym wsparciem finansowym dla klubu. A twierdzę tak tym bardziej, że w długiej historii Olimpii - pod czujnym(?) okiem polityków i działaczy - powtarza się kolejny raz scenariusz… zapaści organizacyjno-finansowej klubu i spadku zespołu piłki nożnej do regionalnej klasy rozgrywek.

Nie inaczej przedstawia się także sytuacja piłkarzy ręcznych KS Wójcik Meble -Techtrans Elbląg oraz piłkarek elbląskiego Startu, które walczą o utrzymanie się w grupie spadkowej Superligi kobiet. Stad też, parafrazując tytułowy łaciński zwrot - „dokąd idziesz? (dokąd zmierzasz?)”, zastanawialiśmy się nad geopolityką elbląskiego klubu, który naszym zdaniem stał się w ostatnich latach swoistym eldorado nie tylko dla obcojęzycznych piłkarzy (czytaj: poszukiwaczy złota(ych).

Tak dziwnie się składa, że wszyscy kolejni sternicy Olimpii, wspierani przez władze miasta, chcą podobno dobrze, a kończą jak zwykle tzn. ukrytą upadłością. Tak było przed laty, kiedy klub sportowy o nazwie ZKS Olimpia z powodu długów przekształcony został w KS Polonia. Po następnej dekadzie, z tych samych przyczyn, zmieniono nazwę klubu na KS Olimpia. W każdym z tych okresów, po upadku, pojawiały się nadzieje i wzloty, wiele też mówiło się o szkoleniu własnej kadry piłkarzy, ale finał był zawsze podobny.

Widząc to, co aktualnie dzieje się w klubie, śmiem snuć przypuszczenia, iż powiedzenie „ do trzech razy sztuka” nie sprawdzi się i tym razem, a koło historii zakręci się jeszcze raz. Dlaczego tak twierdzę? Ano, dlatego że również kosztem elbląskiej młodzieży i własnych wychowanków w ciągu trzech mijających sezonów piłkarskich, przez tę krainę marzeń (klubowe eldorado), „przewinęło” się ponad 100 zawodowych(?) piłkarzy różnej maści, począwszy od miernych kopaczy piłki nożnej ściąganych z zagranicy, a skończywszy na zaciężnych tubylcach, z których część odcina już tylko kupony z piłkarskiej kariery.

Podobnie zresztą dotyczy to kadry trenerskiej. Przez klub przewinęło się w ostatnich trzech latach kilkunastu trenerów ( Wichniarek, Arteniuk, Araszkiewicz, Wesołowski, Peskowec, Raduszko i Akszajew, nie mówiąc już o drugich trenerach i trenerach bramkarzy). Taka polityka działaczy potwierdza tezę, że w klubie nie było i nie ma ciągłości pracy trenerskiej oraz strategiczno-organizatorskiej. Tylko, Tomasz Arteniuk - charyzmatyczny i do bólu wymagający trener, starał się usilnie wejść w rolę menagera klubu, z czym nie zgodzili się działacze i zanim skończył swoją pracę… rozwiązali z nim umowę. A trzeba przyznać, że to dzięki jego warsztatowi trenerskiemu, dwa miesiące później zespół awansował do I-ligi.

Wywołane tym sukcesem, medialne doniesienia wzmagające entuzjazm kibiców a przede wszystkim przekonanie sterników klubu o swojej decyzyjnej nieomylności, przyćmiły rozsądkowe myślenie związane z potrzebą sukcesywnej budowy klubu i prowadzenia zespołu. Uznano, że dotychczasowa kadra piłkarzy nie podoła I-ligowym rozgrywkom, i że wobec tego należy pilnie uruchomić zaciąg nowych piłkarzy, stąd też zwycięski zespół rozsypał się w drobny mak. Tym samym szkoleniowy warunek ciągłości pracy z zespołem, został zaniechany.

Nikt mnie nie przekona, że najemni piłkarze i sezonowi trenerzy utożsamią się na długie lata z klubem oraz jego barwami. Wiara w to, że Olimpia Elbląg zmierzy się w przyszłości w Lidze Mistrzów z Realem Madryt, o czym marzyli jeszcze nie tak dawno sternicy elbląskiego klubu, gdy będąc w euforii przejmowali władzę w stowarzyszeniu, także mnie nie powaliła, gdyż przyjąłem ją, jako wirtualny żart. Świat marzeń i lotu w kosmos to piękna sprawa, ale… tylko dla bardzo bogatych, a tych w Elblągu nie ma i pewnie długo nie będzie, więc zejdźmy na ziemię.

Realistycznie oceniając obecną sytuacje zespołu, śmiem twierdzić, że stanie się tak, jak dotychczas tzn. nastąpi, co najmniej kolejna wymiana piłkarskiej kadry, gdyż nie wierzę w to, że w elbląskim klubie pozostaną ci sami piłkarze. A tym bardziej, że jeden z trenerów Olimpii publicznie przyznał, że zespół nie utrzyma się w gronie I-ligowców, więc gra idzie tylko o honorowy spadek. Czy walka o honorową klęskę jest celem sportowca i działaczy? W tym kontekście, informacje o problemach finansowych klubu, także w powiązaniu ze sprawą rozliczeń z trenerem Arteniukiem, wskazują na trudny okres elbląskiego klubu. Chowanie, zatem głowy w piasek i udawanie, że wokół klubu nic złego się nie dzieje, nie odpowiada prawdzie, gdyż nawet zagorzali kibice mówią o nim ironizująco – Dynamo Elbląg.

Co więc sugeruję w ramach dyskusji o strategii rozwoju Elbląga w dziedzinie sportu? W przekonaniu, że władze miasta zamierzają w nowej strategii kontynuować kilkudziesięcioletnie tradycje klubu i rozpoznawalną już w kraju markę - Olimpia Elbląg, a także biorąc pod uwagę istniejącą w mieście infrastrukturę sportową oraz to, że piłka nożna - jako dyscyplina sportu - objawia największe zainteresowanie jej uprawianiem wśród dzieci i młodzieży, to uważam, iż nadszedł czas, aby w najbliższym okresie połączyć wysiłki trzech elbląskich klubów (Concordia, Olimpia 2004 i KS Olimpia) i zrealizować projekt zawiązania sportowej spółki akcyjnej.

Prawie dziesięć lat wstecz przedłożyłem ówczesnemu prezydentowi projekt stopniowego przekształcenia wielosekcyjnego klubu sportowego - Olimpia Elbląg, działającego zresztą do dziś, jako stowarzyszenie, w sportową spółkę i ponawiam to rozwiązanie także teraz. Wówczas tego projektu nie podjęto, ale dziś, kiedy sponsorzy coraz bardziej zainteresowani są współwłasnością klubu a i wymogi PZPN zmierzają w tym samym kierunku, przekształcenie jest wskazane i możliwe.

Odkładanie systemowych rozwiązań, na których świat buduje już od dawna ciągły postęp w sporcie zawodowym, wyhamuje szanse rozwojowe elbląskiego sportu na wysoki poziom. Rozdzielanie środków budżetowych miasta na trzy kluby piłkarskie, z których żaden samodzielnie nie osiągnie krajowego poziomu, nie jest racjonalne również z tego powodu, że stabilność organizacyjno-finansowa każdego ze stowarzyszeń będzie zawsze chwiejna. Więc tym bardziej nie wykreuje się sportowego sukcesu na miarę udziału w rywalizacji krajowej, nie mówiąc już o wątpliwych stypendiach dla obcokrajowców i środkach finansowych wyrzuconych w boiskowe błoto pod szyldem promocji miasta.
Edward Pukin

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama