Równe chodniki bez dziur i pękniętych płytek — to marzenie wszystkich elblążan. Proponujemy, żeby każdy spróbował trochę pomóc w jego spełnieniu. Znajdźmy chodnik wołający o pomoc i zafundujmy mu nowe płytki. O ile miasto się na to zgodzi.
Po zimie część chodników w Elblągu jest w opłakanym stanie. Wprawdzie co roku po zimie miejski Zarząd Dróg rozpoczyna akcje łatania wyrw, ale wielu elblążan nie ma dobrego zdania o jakości tych prac. — Dosyć mam wyrw i powykrzywianych płyt, gdzie można połamać sobie nogi — irytuje się pani Ania z ulicy Żeglarskiej. — Nawet gdy już coś wyremontują, to znów do głosu dochodzi tandeta i chodnik po kilku miesiącach znów jest nierówny. Każdy metr równego i porządnego chodnika jest na wagę złota. Wolę, żeby robiono ich mniej, ale lepszej jakości. Dość złego stanu nawierzchni miał też w 1999 roku pewien mieszkaniec Łodzi, którego mierziła kondycja ul. Piotrkowskiej. — To Zbigniew Bińczyk, który nie mógł już patrzeć na dziury w tej ulicy, postanowił wziąć sprawę w swoje ręce — mówi Jolanta Ciach, sekretarz zarządu łódzkiej Fundacji Ulicy Piotrkowskiej. Bińczyk, jeden z założycieli fundacji, zainicjował wyremontowanie fragmentu Piotrkowskiej z udziałem mieszkańców.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!