Reklama

Po pierwsze rower. Z Braniewa nad Zalew Wiślany i na plażę przy granicy

Braniewo, najstarsze miasto Warmii, zachowało niewiele ze swojej dawnej świetności, ale wciąż skrywa historie, których próżno szukać gdzie indziej. Stąd prowadzi ponad 30-kilometrowa trasa rowerowa przez Sanktuarium Świętego Krzyża, Nową i Starą Pasłękę, plażę nad Zalewem Wiślanym przy granicy z obwodem królewieckim, wieś Rusy oraz Gronowo. To miejsca związane z wojennymi zniszczeniami, dawną granicą Warmii i Prus Górnych oraz niezwykłą historią relikwii błogosławionej Reginy Protmann.

Trzysta kilometrów nowej trasy

Obszar EGO to najbardziej wysunięta na wschód część Mazur, którą w 1945 roku włączono do województwa białostockiego, a potem suwalskiego. Ełk, Gołdap i Olecko pasowały tam jak pięść do nosa i wróciły na swoje miejsce na mapie dopiero w 1998 roku. Wtedy to zwyciężyła koncepcja, aby z Rosją graniczyło tylko jedno województwo czyli warmińsko-mazurskie.

Turystyczną perłą tego subregionu jest oczywiście gołdapskie uzdrowisko, ale nie brakuje w nim wielu ciekawych miejsc wartych przystanięcia i obejrzenia. Już niedługo będzie to i łatwiejsze, i przyjemniejsze, bo kończą się powoli przymiarki do budowy szlaku rowerowego Z Bocianem przez EGO. W sumie ma to być prawie 300 kilometrów trasy i 28 miejsc obsługi rowerzystów i miejsc odpoczynku. Do 31 maja można wypełnić ankietę dotyczącą swoich turystycznych oczekiwań. W sumie na budowę trasy z unijnych środków pozyskano aż 22,4 miliona euro. Trasa ma być gotowa w 2028 roku.

Reklama

To tyle o północnym wschodzie naszego regionu, teraz zapraszam na północny zachód, w okolice Braniewa. Ja dostałem się tam pociągiem z Olsztyna. Zaplanowałem sobie obejrzenie Starej i Nowej Pasłęki, plaży przy rosyjskiej granicy i przejścia w Gronowie. W sumie trasa lekkostrawna, bo licząca nieco ponad 30 kilometrów, prowadząca asfaltem i szutrem.

Najstarszy w Warszawie jest z Braniewa

Założone w XIII wieku Braniewo jest najstarszym miastem na Warmii i w przeszłości słynęło z produkcji piwa, cygar i lnu. Dzisiaj z dawnej Braunsbergi niewiele ocalało. Miasto zimą 1945 roku zostało zniszczone w 80 procentach. Jednak w odróżnieniu od większości miast Warmińsko-Mazurskiego zostało zniszczone w trakcie walk, a nie przez czerwonoarmistów.  To, co, mnie przynajmniej, najbardziej zdumiewa, to to, że w Braniewie nie zachował się żaden stary cmentarz, żaden jego fragment. Ocalałe z cmentarza cały nagrobek oraz fragmenty dwóch innych zostały w 2021 roku umieszczone w lapidarium utworzonym na byłym cmentarzu św. Jana. Zebrano tam przedwojenne nagrobki z całego Braniewa. Stoi tam też jedyna ocalała macewa z żydowskiego cmentarza. 

Reklama

Przed wojną braniewskie muzeum w swoich zbiorach posiadało między innymi egipskie papirusy oraz naczynia wykopane przez Heinricha Schliemanna w Troi. W 1945 roku zostało zniszczone. To, co ocalało, trafiło do różnych muzeów, między innymi do Muzeum Narodowego w Warszawie. Najstarszy rękopis znajdujący się w jego zbiorach, czyli egzemplarz Nowego Testamentu z VIII wieku, pochodzi właśnie z Braniewa. 

Teraz Muzeum Ziemi Braniewskiej prowadzi Towarzystwo Miłośników Braniewa. Nie tylko warto, ale koniecznie trzeba do niego zajść. Choćby dla wystawy „Żyliśmy w PRL”. A przy okazji można od razu po sąsiedzku wspiąć się na XIII-wieczną wieżę i zajść do Kościoła św. Katarzyny, który ze zniszczeń od podstaw wzniesiono w końcu lat 70. ubiegłego wieku. 

Reklama

Przecudna droga krzyżowa

Przy drodze z Braniewa do Pasłęki zachowało się za to Sanktuarium Świętego Krzyża z cudownym obrazem „Tron Łaski” z datą 1625 roku. Widać na nim ślady po trzech kulach. Do obrazu strzelał bowiem rok później szwedzki żołnierz. Obok kościoła, w parku znajduje się przecudna droga krzyżowa. Warto ją przejść lub, jak kto woli,  pospacerować po niej. 

Fragmentem Green Velo dojeżdżamy do Nowej Pasłęki, która leży przy wpadającej tutaj do Zalewu Wiślanego Pasłęce. Po drugie stronie mamy Starą Pasłękę. Po wojnie obie Pasłęki krótko nazywano Starą i Nową Passarią. Passaria to historyczna nazwa Pasłęki, rzeki, która dzieląc Starą i Nową Pasłękę, stanowiła też dawną granicę polsko-pruską. Nie tylko zresztą tam. Pasłęka oddziela bowiem dwie krainy historyczne: Warmię i Prusy Górne. Na prawie 90 procentach swojej długości stanowiła zachodnią granicę Warmii. Nowa Pasłęka była jeszcze katolicka, Stara już protestancka. 

Reklama

Tylko kiedy widzimy słońce

Stamtąd mamy już tylko rzut beretem do plaży, położonej tuż przy granicy z obwodem królewieckim, która znajduje się jakieś 3-4 kilometry za Starą Pasłęką. Wybierając się tam, warto uprzedzić wcześniej Straż Graniczną. I należy pamiętać, że można tam dotrzeć tylko po wschodzie słońca i trzeba się stamtąd zwinąć na pół godziny przed zachodem słońca. Tak stanowi zarządzenie wojewody jeszcze z 2009 roku, a informuje o tym stosowna tabliczka. Tak przynajmniej to wyglądało w 2024 roku. Może teraz zmieniła tam coś Tarcza Wschód?

Reklama

Co ciekawe, w połowie lat 50. ubiegłego stulecia, kiedy przeprowadzano delimitację granicy, rybacy z pobliskiego Tolkmicka zaproponowali przesunięcie jej w tym miejscu o kilka kilometrów na północ, co miało im usprawnić połów ryb, prowadzony także z Nowej Pasłęki. Jeszcze dalej poszedł Gdański Urząd Morski, który z uwagi na interesy polskich rybaków zaproponował przesunięcie polsko-sowieckiej granicy morskiej o 3 kilometry i położonej przy Zalewie Wiślanym lądowej aż o 12 kilometrów. Nic z tego jednak nie wyszło. 

Reklama

Z Siekierki zrobili Mamonowo

Z plaży cofnąłem się nieco w głąb Polski i szutrem dojechałem do niewielkiej wsi Rusy. Jej nazwa nie ma jednak nic wspólnego z Rosją, ale jest spolszczeniem niemieckiego Rossen. Stamtąd miałem już tylko rzut beretem do Gronowa. Przez lata powiadano, że w Gronowie czy Grzechotkach kończy się Unia Europejska. Świętej pamięci Miron Sycz zawsze jednak powtarzał, że Unia tutaj się zaczyna.

Po drugiej stronie granicy leży miasteczko Mamonowo czyli po naszemu Święta Siekierka, które wraz z całym powiatem po klęsce Niemiec miało przypaść Polsce, ale ostatecznie zajęli je sobie Sowieci. Postulaty jego przyłączenia do Polski pojawiały się potem jeszcze w 1946 i 1957 roku. 

Reklama

Gronowo przez lata żyło z przejścia granicznego. Teraz język rosyjski umieszczony na reklamach przypomina cmentarne epitafia. Mieszkańcy wsi musieli nauczyć się żyć bez granicy, przez którą przez ładnych parę lat wędrowały sobie mniej i bardziej legalnie przeróżne towary. Raz nawet ksiądz z dyrektorem szkoły wieźli tamtędy XVII-wieczne kości. 

Kości ich nie interesowały

Osiemnaście kosteczek Reginy Protmann, urodzonej w 1552 roku w Braniewie założycielki Zgromadzenia Sióstr Świętej Katarzyny Dziewicy i Męczennicy, złożono w relikwiarzu i umieszczono w klasztorze w Braniewie. Kiedy w 1945 roku do miasta zbliżali się Sowieci, relikwie trafiły do Świętej Siekierki i tam zostały zakopane. Rosjanie je odkopali. Zabrali złote kielichy i monstrancję, a kości wyrzucili. Zebrał je i ukrył na strychu plebanii miejscowy niemiecki ksiądz. I tam przeleżały kilkadziesiąt lat, aż do upadku rosyjskiej wersji komunizmu.

Reklama

Cztery z nich odnalazł i przywiózł do Braniewa ksiądz Tadeusz Brandys. To właśnie on podniósł z ruin wspomnianą już braniewską Bazylikę św. Katarzyny, a potem zajął się odbudową kościoła w Gronowie, czego dokonał w 1998 roku. Rok później relikwie błogosławionej Reginy zostały umieszczone w ołtarzu braniewskiego kościoła, w klasztorze sióstr katarzynek oraz właśnie w kościele w Gronowie, który jest jedyną w Polsce świątynią pod wezwaniem błogosławionej Reginy Protmann.

Więc choćby dlatego warto tam pobyć. I zadumać się nad faktem, że Regina Protmann założyła Zgromadzenie Sióstr św. Katarzyny (katarzynki), kiedy miała 19 lat.

Reklama

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/07/2026 07:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama