Miało nas odwiedzić wielu zagranicznych turystów. Tych jednak za wielu nie widziałem. Elblążan w czasie turnieju również nie było u nas zbyt dużo. Czas Euro 2012 okazał się normalnym okresem, a spodziewałem się, że zarobię o wiele więcej — mówi Marian Łagodziński, właściciel mieszczącego się na starówce pubu "Czarny Kot". Z osiągniętych zysków niezadowoleni są również właściciele innych lokali na Starym Mieście.
— W tym czasie u nas nic się nie zmieniło — mówi Wojciech Minkiewicz z Klubu Muzycznego Mjazzga. — Można więc śmiało powiedzieć, że Euro do nas nie dotarło. A miało być przecież zupełnie inaczej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!