Reklama

Festiwal śniegu już za nami
. W deszczu, bo to już tradycja



17/02/2012 13:47

Pogoda po raz kolejny sprawiła psikusa organizatorom festiwalu rzeźb w śniegu „Terytorium bieli”. Przewidziany na dwa dni snow fest rozpłynął się w deszczu. Jednak za równo twórcy, jak i przyglądający się ich pracy elblążanie podkreślają, że nie wyobrażają sobie zimy w Elblągu bez niego.

N

8 edycja Terytorium Bieli odbyła się w ubiegły weekend na dziedzińcu Galerii El. Sześć zespołów przez dwa dni starało się przenieść własne pomysły na przygotowane wcześniej bryły śniegu. Okazało się, że to wcale nie jest łatwe zadanie.



— Jeszcze w sobotę było znośnie. Niestety dziś do plusowej temperatury doszedł jeszcze deszcz — mówiła w niedzielę Ewa Błaszczyńska z Łodzi, uczestniczka Terytorium BIeli. — Nie wiem czy uda mi się dokończyć rzeźbę. Po raz pierwszy jestem na festiwalu w Elblągu i po raz pierwszy tworze w takiej materii. Rzeźbienie w śniegu to naprawdę fajna zabawa.
 A pogoda? No gdyby dopisała to byłby już szczyt marzeń — dodaje ze śmiechem Ewa.


Artyści niesprzyjającej aury się nie wystraszyli i już w sobotę na dziedzińcu galerii powstało kilka rzeźb. Choć, jak twierdzą ich autorzy, nie zawsze zgodnych z pierwotnym zamysłem. W niedzielę rano, uśmiech śniegowego buddy zaczął rozpływać się w deszczu, a i pozostałe prace zaczęły się topić.



— Tworzę „Uskok”. To praca inspirowana trzęsieniem ziemi w Japonii. Myślę, że każdym w jakiś sposób to wydarzenie wstrząsnęło każdym z nas. To taka moja fantazja na temat tego wydarzenia — mówi Bogdan Kiliński z Elbląga. — Również woda, która w tej chwili pada na nas, w jakiś sposób odnosi się do tego wydarzenia, choć niewątpliwie jest to spore utrudnienie.


Pan Bogdan jest jednak stałym uczestnikiem festiwalu. W zimowym rzeźbieniu bierze udział po raz piąty i jak twierdzi aura go nie zniechęca.



Terytorium bieli, od lat cieszy się niesłabnącym powodzeniem wśród elblążan, którzy przychodzą na dziedziniec Galerii El, przyglądać się pracy artystów. Niestety dwie ostatnie edycje festiwalu upłynęły pod znakiem deszczowej aury. 


— Jak zwykle pada deszcz — śmieje się pani Michalina z Elbląga, która wraz z mężem przyszła obejrzeć śniegowe rzeźby. — W sumie można się do tego przyzwyczaić. Mnie w ogóle cieszy, że coś takiego w ogóle w naszym mieście jest organizowane.


— To już chyba taka tradycja. Na osiem festiwali, chyba cztery udało się nam zorganizować przy typowej zimowej aurze — mówi Jarosław Denisiuk, dyrektor Centrum Sztuki Galeria El. — Nam jednak nie chodzi o to aby rzeźby wytrzymały w nienaruszonym stanie przez miesiąc, czy półtora. Dla nas najważniejszy jest sam proces twórczy. Pod tym względem festiwal spełnia swoje zadanie.


Natasza Jatczyńska

[gallery=4]27775[/gallery]
[gallery=4]27753[/gallery]
[gallery=4]27749[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama