Reklama

"Gonimy za pieniędzmi, a rodzina zostaje w tyle".

18/10/2011 14:19

Z Alicją Sepetowską, terapeutą, prezesem Stowarzyszenia Pomocy Rodzinie "Szansa" i organizatora konferencji „Pomoc rodzinie w kryzysie”

 rozmawia Karolina Śluz.

— We wtorek (18.10) odbyła się organizowana przez panią konferencja „Pomoc rodzinie w kryzysie”. Jaki był cel tej konferencji?


— Chcemy nawiązać współpracę z placówkami czy terapeutami których zadaniem jest pomaganie ludziom. To po to, żeby ludzie, którym potrzebna jest pomoc nie musieli błądzić, szukać na własną rękę. Człowiek, który potrzebuje pomocy nie jest w stanie wyszukać dla siebie pomocy. Też po to, żeby pomoc mogła być udzielana natychmiast i, żeby była skuteczna. 



— Prawo w Polsce jest dostosowane do tego, żeby pomagać ludziom w kryzysie?


— Moim zdaniem nie. Wiele osób jest wykluczonych. O alkoholu zaczyna się mówić, ale nikt nie bierze pod uwagę hazardzistów, dzieci, których rodzice wyjechali za granicę, czy młodzieży, która wraca za granicy i czuje się zagubiona. Ostatnio przyszła do mnie szesnastolatka, której ojciec jest za granicą. Jej mama pije i nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma problem z alkoholem. To dziecko nie ma z kim porozmawiać. Nie jest ujęta w żadnych ramach. W szkole nie chciała o tym mówić, może się wstydziła. Chciałabym, żeby służby w Elblągu zintegrowały się właśnie dla takich osób. Robimy to nieformalnie, a chcemy to robić profesjonalnie. Gdy potrzebuję pomocy policjanta, żeby ta pomoc była natychmiast. Teraz jest tak, że trzeba wysłać pisma, czekać na odpowiedź i tak dalej.



— Czy wie pani, choćby szacunkowo, ile osób w Elblągu potrzebuje pomocy?



— Nie wiem. Wiem tylko, że mogłabym pracować dzień i noc, tyle tych osób jest.



— Rodziny coraz częściej się rozpadają. Dlaczego?


— Ludzie gonią za pieniędzmi. Muszą gonić, bo takie są czasy. Wartości rodzinne uciekają. Rodzice nie widzą swoich dzieci, nie widzą, że się gubią. Podstawą jest spędzanie czasu z dzieckiem. Przytulnie go czy jedzenie wspólnych posiłków. To najprostsze rzeczy, a są zaniedbywane. 



— Jakie są pierwsze symptomy, po których możemy rozpoznać, że w naszej rodzinie zaczyna się źle dziać?


— Milczenie, brak rozmowy albo wieczne kłótnie.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama