Reklama

Harpagan. Mieli dobę, by odnaleźć 15 punktów kontrolnych

16/10/2011 17:08

Harpagan, rajd terenowy na orientację, odbył się w Elblągu po raz drugi. Tym razem na starcie pojawiło się ponad 800 osób, które ścigały się na trzech trasach. Ich zadaniem było odnalezienie wyznaczonej liczby punktów kontrolnych w określonym czasie. 



Uczestnicy trasy pieszej musieli w ciągu 24 godzin znaleźć 15 punktów kontrolnych. O połowę mniej czasu mieli rowerzyści, by trafić do 20 punktów. Na trasie mieszanej (pieszo i rowerem) do odwiedzenia było 18 punktów w ciągu 18 godzin. Start i meta znajdowały się w Szkole Podstawowej nr 12 przy ul. Zajchowskiego. Tam też mieściła się baza rajdu. Wraz ze zbliżaniem się godziny startu, wyznaczonej na piątek o godz. 21, ruch w okolicy "dwunastki" był coraz większy. Każdy z zawodników na starcie otrzymał mapę z zaznaczonymi punktami kontrolnymi i mógł ruszyć w drogę. 



Wśród uczestników sporo było nastolatków i studentów. — Ale mamy także zawodników, którzy mają ponad 60 lat — mówiła kierownik rajdu Magdalena Kwiesielewicz.
Trasa wiodła przeważnie Wysoczyzną Elbląską. Jako pierwsi wystartowali w piątek o godz. 21 uczestnicy rajdu pieszego i mieszanego.


— Czego mogą się spodziewać? Na pewno błota. Przy takiej deszczowej pogodzie na pewno przydadzą się im kurtki przeciwdeszczowe — mówiła Magdalena Kwiesielewicz — Kiedy zadzwonił do mnie jeden z uczestników z pytaniem o pogodę, odpowiedziałam mu "deszcz zamówiony".




Co skłania uczestników do udziału w takiej imprezie? 
— Chęć przeżycia przygody — odpowiadają trzy 26-letnie dziewczyny z Trójmiasta, który wystartowały w Elblągu.


— A mnie presja koleżanek. Zawsze byłyśmy takie trzy zwariowane baby — precyzuje 26-letnia Kasia z Gdyni, która po raz pierwszy wzięła udział w Harpaganie. — Będziemy się wzajemnie motywowały, żeby dojść do mety.


— Wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono - to motto Harpagana, które mnie zachęca do udziału w tym rajdzie — dodaje Iza z Gdyni. — Chcemy sprawdzić swoją wytrzymałość.




Adam Dragosz i Marcin Zaborowski przyjechali do Elbląga, by wziąć udział w Harpaganie z Olsztyna. Na co dzień należą do Jednostki Strzeleckiej 4016 Olsztyn. 


— Ważna jest odporność psychiczna, nie jest łatwo, kiedy nogi odmawiają posłuszeństwa, a ty musisz jeszcze iść — tłumaczy Adam, dla którego był to trzeci Harpagan. — Nie tylko musisz przejść 100 km, ale zmagasz się także z chęcią spania. Po 12 godzinach marszu chce ci się bardzo spać — dodaje. 
W sobotę nad ranem w trasę ruszyli rowerzyści. Najlepszy na mecie okazał się elblążanin Dariusz Korsak. 


— Trasa była niezwykle dziś ciężka, zawodnicy "umierali" w trakcie. Impreza, pomimo pogody, udała się naprawdę super — powiedział po ukończeniu rajdu.


AKT

[gallery=4]21932[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama