Reklama

Helena Pilejczyk: Liczę na pięć-sześć medali 
Polaków w Soczi

07/02/2014 10:00

Każda olimpiada rządzi się swoimi prawami. Często też tak bywa, że o medalu decyduje łut szczęścia — mówi pochodząca z Elbląga Helena Pilejczyk, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w 1960 roku.

Rozpoczęły się zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi. Polscy sportowcy w historii zimowych igrzysk zdobyli zaledwie 14 medali. Jeden z nich wywalczyła w 1960 r. w amerykańskim Squaw Valley pochodząca z Elbląga łyżwiarka szybka Helena Pilejczyk, która wówczas zajęła trzecie miejsce na 1500 m.

— Czy wybiera się Pani na igrzyska w Soczi?

— Bardzo bym chciała, ale prywatnie nie potrafiłabym sobie sama zorganizować takiego wyjazdu. Ostatni raz na igrzyskach byłam cztery lata temu w Vancouver, zostałam zaproszona z okazji 50. rocznicy zdobycia przez mnie medalu na olimpiadzie w 1960 r.


— Miała Pani okazję wziąć udział w ceremonii pożegnania polskich sportowców przed wyjazdem do Soczi. 

— Z pierwszą grupą sportowców, łyżwiarzami szybkimi, spotkałam się 30 stycznia podczas mistrzostw Polski w Warszawie. Dzień później, na zaproszenie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, uczestniczyłam w kolejnym spotkaniu, tym razem z liczniejszym gronem olimpijczyków, wśród których byli m.in.: skoczkowie, narciarze, biathloniści, snowboardziści. Takie spotkania odbywają się przed wszystkimi igrzyskami. Dla sportowców, którzy otrzymują olimpijskie nominacje, to podniosła uroczystość i duże przeżycie.


— Polscy sportowcy zdobyli na zimowych igrzyskach w sumie 14 medali. Ile przywiozą z Soczi?


— W polskiej ekipie są dobre nastroje. Wśród tych, których wymienia się do zdobycia medali są: Kamil Stoch, drużyna skoczków, Justyna Kowalczyk oraz zespoły łyżwiarzy i łyżwiarek szybkich. W sumie liczę na 5-6 medali. Jeśli tyle wywalczymy, to będzie to spory sukces. A każdy dodatkowy medal będzie miłą niespodzianką. Na pewno będzie ciężko, ale przecież każda olimpiada rządzi się swoimi prawami. Często też tak bywa, że o medalu decyduje łut szczęścia. Liczę, że w niektórych dyscyplinach będzie towarzyszył naszym sportowcom.


— W Pani ukochanej dyscyplinie sportu, od dłuższego już czasu, brakuje w kadrze narodowej panczenistów z Elbląga. Dlaczego tak się dzieje?

— Łyżwiarstwo nie jest sportem tanim. Najlepsi polscy łyżwiarze mają osobistych sponsorów, trenują poza granicami kraju i to w dodatku na lodowiskach krytych pod dachem. Tylko w takich warunkach można osiągać formę i bić rekordy. Jeśli chodzi o łyżwiarzy w Elblągu, to jest to mała grupka młodzieży, ale na dobre wyniki trzeba jeszcze trochę poczeka.

Rozmawiał Jerzy Kuczyński

Na rozpoczynające się dzisiaj w Soczi zimowe igrzyska olimpijskie nie zakwalifikował się żaden sportowiec z naszego regionu. Jedynymi elbląskim akcentami w Soczi będą pochodzący z Elbląga: prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Kazimierz Kowaczyk oraz trener koordynator tego związku Ewa Białkowska. 
Igrzyska w Soczi potrwają do 23 lutego. Do zdobycia jest 296 medali, o które będzie walczyło niemal 3 tysiące sportowców z 88 państw.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama