Reklama

Huk i smród rujnuje życie mieszkańcom Dębowej i okolic

06/02/2012 17:19



Hałas, smród i samowolka na drodze — tak mieszkańcy ulic Dębowej, Akacjowej i kilku innych określają sąsiadujące z ich domami przedsiębiorstwo, jak twierdzą nielegalne złomowisko. Taka sytuacja ciągnie się od lat. Teraz pojawiła się szansa, że to się zmieni. Nie koniecznie jednak na ich korzyść. Właściciele firmy chcą prowadzić w tym miejscu legalny skup złomu. 



W poniedziałek w elbląskim ratuszu odbyła się rozprawa administracyjna poprzedzająca wydanie decyzji środowiskowej w sprawie zmiany użytkowania zespołu magazynów po dawnej cementowni przy ul. Dębowej 3 na punkt zbierania i przeładunku złomu stalowego. Wzięli w niej udział mieszkańcy ulic sąsiadujących z nim, przedstawiciele sanepidu, Urzędu Miejskiego w Elblągu, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, a nawet policji i straży miejskiej. Zabrakło jednak prawnika, który oficjalnie reprezentuje firmę starającą się o decyzję. 



Wyjątkowo uciążliwe sąsiedztwo


Mieszkańcy kilku ulic miedzy innymi Dębowej, Akacjowej i Druskiej, nie ukrywali, że wydaniu pozytywnej decyzji są przeciwni. Problemu by nie było, gdyby nie fakt, że jak przekonują złomowisko, nielegalnie działa tu już od 7 lat. Huk, hałas i smród, to ich codzienność. Boją się, że teraz firma z którą walczą od długiego czasu, rozpocznie tą samą działalność w świetle prawa.


— Chodzi tylko o to aby zalegalizować prowadzona od lat nielegalną działalność. Tak my to odbieramy — mówił Ryszard Tomczyński, mieszkaniec ulicy Druskiej. 


Urzędnicy przekonywali jednak, że chcą doprowadzić do tego, aby działalność prowadzona przy ul. Dębowej nie była odczuwalna dla innych i nie wychodziła poza teren działki należącej do firmy. Ta wnioskiem o wydanie decyzji środowiskowej wystąpiła w lipcu ubiegłego roku. Bez nie może starać się o utworzenie punktu zbioru i przeładunku złomu przy ul. Dębowej.


— W tej chwili powstał raport oddziaływania na środowisko planowanej inwestycji — mówi Jolanta Warzecha z Departamentu Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Elblągu. — Teraz oddany został on pod ocenę sanepidu i RDOŚ.



Hałas w normie, według raportu


Główne założenia raportu, przedstawił jego twórca, Adam Dyrla. Wyniki są optymistyczne. Natężenie hałasu "produkowanego" przez firmę mieści się w normie. Tylko w nielicznych wypadkach, niewiele poza nią wykracza. Skup i obróbka złomu w tym miejscu nie powinny mieć negatywnego wpływu na otoczenie. Obecni na sali mieszkańcy ulicy Dębowej, Akacjowej, czy Przemysłowej nie kryli oburzenia. 
Jak pan obliczył takie wyniki natężenia hałasu, czy liczbę samochodów przewijających się tam codziennie? Skąd pan wziął tą odległość od jeziora Druzno objętego programem Natura? — pytali. 

Ekrany nie potrzebne czy potrzebne? 


Odpowiedzi nie uzyskali. Okazało się jednak, że raport budzi również wątpliwości sanepidu i instytucji środowiskowych.


— Zabrakło nam miedzy innymi informacji odnośnie natężenie hałasu odczuwalne w domach — mówił Marek Jarosz z Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Elblągu. — Zaintrygował nas również zapis odnośnie ekranów, które miałyby zostać tam zainstalowane. Z jednej strony podkreśla się, że nie ma takiej potrzeby, a z drugiej strony pojawia się zapis o ekranach, choć nawet ich parametry nie są dokładnie określone. 


Decyzja sanepidu powinna powstać w ciągu kilku kolejnych dni. Najprawdopodobniej będziemy wnioskować o uzupełnienie raportu, to jednak moja wstępna ocena, podkreślał Jarosz. 
Jeszcze więcej wątpliwości odnośnie raportu ma RDOŚ. Brak w nim konkretnego umiejscowienia zgniatarki, która powoduje najwięcej hałasu, miejsca rozładunku złomu. Pojawiają się rozbieżności odnośnie wielkości powierzchni magazynowej, dokładnego umiejscowienia ekranów, jest za to wiele ogólników, jak chociażby te dotyczące zminimalizowania hałasu, a to tylko przykłady.




Mieszkańcy nie tracą nadziei


Takie wnioski, choć nie ostateczne, nie są niczym nowym dla mieszkańców. 


— Ta sytuacja ciągnie się od 7 lat — mówi pani Wiesława. — Złomowisko pracuje przez całą dobę. Hałas jest więc nie tylko w dzień, ale i w nocy. Nie da się spać. Do tego dochodzi jeszcze smród, bo tam palone są między innymi opony. Dziennie kilkadziesiąt ciężarówek rozjeżdża nieprzystosowaną do tego drogę i co? Nic. Wszyscy wiedzą o nielegalnej działalności, a nikt nic z tym nie robi. Tylko my musimy z tym żyć.


— Jeszcze nie tracimy nadziei, że ktoś nam pomoże. Jednak z roku na rok nasze zaufanie do władz maleje — przyznaje pan Piotr. — Iskierka nadziei pojawiła się w listopadzie ubiegłego roku, kiedy otrzymaliśmy pismo od wiceprezydenta, w którym poinformowano nas, że wydano wniosek o zaprzestanie działalności. Minęło, kilka miesięcy, a tam praca nadal wrze.


Prezydent nie podjął decyzji o likwidacji tego zakładu, rozwiewa nadzieje Jolana Warzecha. 
Osoby mieszkające, w uciążliwym sąsiedztwie, nie poddają się. Wniosek o likwidację nielegalnego złomowiska złożyli w prokuraturze oraz ratuszu. Domagają się również zawieszenie postępowania administracyjnego w sprawie przyznania decyzji środowiskowej na prowadzenie skupu złomu przy ul. Dębowej. Wczorajsza rozprawa tematu nie wyczerpała. 


— Na pewno była potrzebna aby zapoznać się ze zdaniem stron — dodaje Warzecha. — Trudno w tej chwili powiedzieć, kiedy i czy będzie kolejna. Najpierw muszę zapoznać się chociażby z wnioskiem mieszkańców

Natasza Jatczyńska

[gallery=4]27322[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama