Reklama

Irek Pietroń w Mimozie. Nie zabrakło ciepła i klimatu

05/04/2012 13:51

Po piętnastu latach nieobecności na scenie stanął przed publicznością zgromadzoną w przytulnej „Mimozie” Irek Pietroń, autor i wykonawca. Widać było tremę i napięcie. Zespoły „Dnieje” i „Horyzont Uniesień” to odległa, choć obecna w pamięci niektórych elblążan, przeszłość.

Przez ostatnie lata szara codzienność, sprawy rodziny i „walki o byt” wypełniły jego serce, które jednak wyrywało się do śpiewanych poetyckich klimatów, piosenki harcerskiej i turystycznej, a także autorskiej i szantowej. Pewną formą realizacji tych tęsknot była audycja p.t. „Poetyka przetrwania”, którą prowadził w Radiu El, ale aktywność wykonawcza zanikła.

Dopiero upór Bartka Krzywdy sprawił, że Irek zdecydował się znowu zaśpiewać publicznie. Mobilizacja była duża choć czasu mało. Jeszcze na złość rozchorował się Bartek i wydawało się, że nic nie wyjdzie z tych ambitnych planów. Na szczęście Szymon Zuehlke, wprawdzie saksofonista, znakomicie sprawdził się za klawiszami.

Rozpoczął się koncert i ze sceny popłynęły znane teksty i tony: Leonarda Cohena, Roberta Kasprzyckiego, Pawła Małolepszego, Jacka Zwoźniaka, Bolesława Leśmiana, Tadeusza Woźniaka, Wisławy Szymborskiej, K. K. Baczyńskiego. Nie zabrakło klasyki szantowej oraz znakomicie przyjętych utworów Starego Dobrego Małżeństwa. W miarę upływu czasu wykonawca nabierał pewności siebie a publiczność włączała się nie tylko do wspólnego śpiewania, czemu służyły rozłożone na stolikach teksty, a niektóre panie towarzyszyły nawet instrumentalnie na „przeszkadzajkach”!

Czas płynął a klimat stawał się coraz cieplejszy, szczególnie za sprawą odważnych pań, które zachęcały Irka do wykonania ich ulubionych utworów. W ten sposób upłynęły ponad dwie godziny i powoli muzykom brakowało…przygotowanego repertuaru. Koncert wypadł udanie, chociaż potrzebna jest intensywniejsza praca nad warsztatem wykonawczym i jest nadzieja, że takie imprezy gromadzić będą coraz liczniejszą publiczność, a sam wykonawca, uwierzywszy w sens swojego śpiewania (i pisania, bo też to robi) pokaże się częściej, nie tylko na lokalnej scenie.
Andrzej Oletzki

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama