Reklama

Jerzy Satanowski: w Elblągu jest publiczność, której ufam

26/06/2012 17:57

9 lipca o godz. 19 w Teatrze im. Aleksandra Sewruka w Elblągu odbędzie się koncert jubileuszowy z okazji 40-lecia pracy artystycznej Jerzego Satanowskiego. Jego muzykę teatralną i filmową zaprezentują: Hanna Banaszak, Dorota Osińska, Jan Janga Tomaszewski i Henryk Miśkiewicz. Towarzyszyły im będą Zespół Kameleon i Elbląska Orkiestra Kameralna pod batutą Radosława Labakhuy. Z Jerzym Satanowskim rozmawiała Joanna Kownacka.

— W tym roku obchodzi Pan jubileusz 40-lecia pracy artystycznej. Czy zapał do pracy jest taki sam jak na początku?
— To jakieś bardzo trudne pytanie, chyba z kategorii tych, na które nie ma odpowiedzi. Najprościej mówiąc, kiedyś fascynował mnie każdy rodzaj pracy, niestety, z wiekiem tak się dzieje, że na pewne rzeczy ma się jeszcze ochotę, a inne już mniej smakują. Robiąc mniej więcej to samo przez 40 lat, można ulec pewnemu rodzajowi znudzenia, dlatego cały wysiłek idzie w to, żeby wchodzić w jakieś nowe projekty, nowe wydarzenia, które nie powielają tego, co się do tej pory robiło. W tym zawodzie, niestety, im się dłużej pracuje, tym ma się mniej pewności siebie, zupełnie odwrotnie niż w zawodzie lekarza czy architekta. No i wymagania w stosunku do siebie są z czasem nieporównywalnie większe. Jeszcze i to, że trzeba eliminować pewne nawykowe kompozytorskie patenty i nie powtarzać tego, co już się zrobiło, a to powoduje, że proces twórczy jest powolniejszy niż wtedy, kiedy coś się robiło spontanicznie.

— Podczas XXXIX Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy Poezję", również i w Elblągu, artyści wykonają skomponowaną przez Pana muzykę teatralną i filmową. Jakie to będą utwory?

— W koncercie muzyki teatralnej i filmowej postaram się przypomnieć te rzeczy, które mogą być znane szerszej publiczności. W repertuarze znajdą się fragmenty muzyki do takich seriali jak: „Ekstradycja”, „Boża podszewka” czy „Biała wizytówka”, będą też motywy muzyczne z filmów fabularnych: „Dzień Świra”, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, „Ogród Luizy” oraz piosenki napisane dla teatru i filmu.

— Czy z którymś z tych utworów wiąże się jakaś szczególna historia, czy jakiś jest dla Pana szczególnie ważny? 

— Do tego koncertu wybrałem utwory, które były dla mnie w ogóle ważne, albo stawiały bardzo duże wymagania artystyczne, albo dawały swego rodzaju popularność. Wiadomo, że kino i telewizja to taka działalność, która jest bardziej widoczna niż moja ukochana działalność teatralna. Nie wyróżniam więc żadnego utworu, tym bardziej, że wiele z nich w takich aranżacjach zabrzmi dopiero po raz pierwszy. Nie powtarzam tego, co było kiedyś w filmie czy w teatrze, ale staram się dostosować utwory do składu orkiestry i unowocześnić je ze względu na czas, jaki minął od ich powstania. Publiczność na koncercie rozpozna więc pewne wątki muzyczne, ale też usłyszy je w zupełnie nowych aranżacjach.

— Proszę w kilku słowach zaprosić elbląskich melomanów na lipcowy koncert.

— Ja raczej należę do tych, którzy z lękiem zapraszają ludzi na swoje koncerty, to powinno być spontaniczne. Z drugiej strony dużo rzeczy robiłem w Elblągu i zawsze byłem niesłychanie oczarowany i jakością przyjęcia, i ilością ludzi, którzy byli na tych koncertach, i ich bardzo przychylną reakcją. Dla mnie wieloletnia współpraca z Elblągiem układa się w jedną całość. W Elblągu jest publiczność, której ufam, więc myślę sobie, że jeżeli ona również mi ufa, to po prostu spotkamy się na koncercie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama