Reklama

Już nie wiem komu i ile jestem winien

28/12/2012 13:27

Kilka lat temu mąż zrobił zadłużenie w Dialogu. Jakiś czas temu spłaciliśmy jak nam się wydaje większość tego długu. Teraz jednak o jego spłatę dobija się do nas już kilka firm windykacyjnych — opowiada nasza Czytelniczka. Przyznam szczerze, że już nie wiemy, komu i ile pieniędzy oddać.

"Żeby pomóc wam spędzić Święta Bożego Narodzenia w spokoju i pozbawionej trosk atmosferze oraz wejść w Nowy Rok z poczuciem rozwiązania wszelkich zaległości przygotowaliśmy propozycję świątecznej ugody" tak zaczyna się ostatnie pismo od agencji windykacyjnej, które tuż przed świętami dostał pan Marcin. 

— Takich pism mam już kilkanaście, od kilku firm — mówi nasz Czytelnik. — Co najdziwniejsze, każda z nich dopomina się o spłatę tego samego długu. Nie mam pojęcia, której z nich powinienem go spłacić.

Wszystko zaczęło się w 2007 roku, gdy pan Marcin zrobił zadłużenie w Dialogu. W tamtym momencie wynosiło ono grubo ponad dwa tysiące złotych. Firma telekomunikacyjna przez dłuższy czas, bezskutecznie, dopominała się o jego spłatę.

— Kiedy dług nie jest spłacany takie sprawy trafiają do firm windykacyjnych — wyjaśnia Marta Pietranik-Pacuła, rzecznik prasowy Dialogu. — Tą konkretną rzeczywiście zajmowało się już kilka firm. Najpierw jedna próbowała ściągnąć dług, później druga. Nie udało się. W międzyczasie sprawa trafiła do komornika sądowego. Proszę jednak zwrócić uwagę ile lat ten dług jest już windykowany. Stąd ta ilość firm.

Nigdy jednak nie jest tak, że jeden dług jest ściągany jednocześnie przez kilka agencji. Nie jest tak również w tym przypadku — zapewnia rzeczniczka. 

Od maja tego roku sprawą zajmuje się Gothia, reprezentowana przez agencję Inkasa ITP. Ta od Dialogu przejęła dług w wysokości 2800 zł. Pan Marcin może jednak dostawać jeszcze wezwania do zapłaty od firmy Raport, której winny jest blisko 150 zł, to dodatkowa kwota za "dialogowy" sprzęt. Na tym lista firm się kończy. Wezwania, które wcześniej przychodziły do niego z innych agencji są już nieaktualne.

Problem jednak w tym, że w połowie tego roku pan Marcin zaczął spłacać dług. Dwa tysiące wpłacił na konto komornika sądowego. 

— Rzeczywiście dotarła do nas taka kwota. Jednak w między czasie sprawa została umorzona i pieniądze zostały przekazane wierzycielowi — mówi Władysław Kubryń, komornik sądowy.

Czyli już wiadomo, że nie komornikowi, ale agencji windykacyjnej ostatecznie pan Mariusz powinien spłacić dług. Nadal jednak zastanawiająca są kwota, której ta żąda. W ostatnim, przedświątecznym piśmie była mowa o kwocie 4182,86 zł. To kwota o wiele przewyższająca zadłużenie, tym bardziej, że jego część została już spłacona. Nie udało nam się jednak skontaktować z firmą Inkasa. Osoby odpowiedzialne za kontakt z mediami dostępne będą dopiero po Nowym Roku. Wtedy też wrócimy do tematu.

— Na początku stycznia mamy spotkanie z prawnikiem. Mam nadzieję, ze on będzie w stanie mam trochę rozjaśnić naszą sytuację. W tej chwili już nie wiemy komu i ile jesteśmy winni — dodaje żona pana Marcina.
naj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama