Reklama

Kaliningrad: miasto kontrastów

22/07/2011 13:28

Tylko tutaj możesz zobaczyć największy bursztyn na świecie, złożyć przysięgę zakochanych na moście kłódek czy zrobić zdjęcie z wodzem rewolucji i carem Rosji. Kaliningrad i Bałtijsk, miasta partnerskie Elbląga, czekają na turystów. By się tam jednak dostać, trzeba trochę zachodu. I to nie tylko związanego z wizami.

Interes się kręci, bo coraz więcej Polaków odwiedza obwód kaliningradzki.
— Od początku roku wydaliśmy już około 13 tysięcy wiz, to o 30 procent więcej niż rok temu – mówi Siergiej Puczkow, konsul generalny Rosji w Gdańsku.
By dostać wizę, trzeba mieć zaproszenie ze strony rosyjskiej, i wykupić ubezpieczenie. By wjechać do obwodu kaliningradzkiego, trzeba także wcześniej poćwiczyć cierpliwość. Przez polskie szlabany przejeżdżamy szybko i bez problemów, po rosyjskiej stronie czekamy półtorej godziny. Sporo czasu trwa wypełnianie słynnych karteczek. Imię nazwisko, numer paszportu, wizy, dokąd i na ile czasu jedziemy, w jakim celu, na czyje zaproszenie. Na próżno szukać objaśnień po polsku, są za to po rosyjsku i angielsku, ale i tak łatwo się pomylić. W razie czego Rosjanie służą nowym drukiem. Kartki są ścisłego rozrachunku, więc w razie pomyłki stare trzeba oddać.

Kaliningrad to nadal miasto kontrastów. Straszący pustkami Dom Sowietów, w którym koczują bezdomni, sąsiaduje z odległą o kilkaset metrów Rybacką Wioską, czyli odrestaurowanymi kamienicami z luksusowymi hotelami, restauracjami i kawiarniami. Odrapane falowce z wielkiej płyty zbudowane tuż przy nadbrzeżach - z nowoczesnymi apartamentowcami. Duże centra handlowe - z namiotami, w których można kupić mydło i powidło. W takiej scenerii co sobotę poruszają się dziesiątki aut nowożeńców. Zanim rozpoczną wesele, zgodnie z tutejszą tradycją, razem z weselnymi gośćmi odwiedzają najpopularniejsze miejsca w Kaliningradzie, w każdym organizują małą imprezę – jedzą, piją, robią zdjęcia i filmy. Ulubionym miejscem nowożeńców i wszystkich zakochanych są okolice katedry św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny, która obecnie pełni rolę wielkiej sali koncertowej, mieści się też tutaj Muzeum Immanuela Kanta, filozofa z Królewca. Tuż obok znajdują się mosty, na których wiszą setki kłódek. By związek był szczęśliwy i na zawsze, zakochani powinni tutaj przyjść z własną kłódką, zapiąć ją na moście, a kluczyk wyrzucić do wody.


Kaliningrad jest otwarty na turystów. Takie aspiracje ma też Bałtijsk, odległe o 50 kilometrów 30-tysięczne miasteczko, w którym jedną ze swoich baz ma Flota Bałtycka. Rosjanie do dzisiaj strzegą swojego wojennego arsenału. Obcokrajowcy mogą tutaj wjechać jedynie za specjalnym zezwoleniem. Za jego brak grozi nam grzywna i adnotacja w paszporcie, po której w Rosji nie mielibyśmy czego szukać.

Jeżdżąc po Bałtijsku, mieście partnerskim Elbląga, mamy wrażenie, że czas tu się zatrzymał. Wita nas pomnik wodza rewolucji Włodzimierza Lenina, jego imię nadal nosi główna ulica miasta. Prowadzi do żeglarskiego portu, na który z cokołu spogląda… car Rosji Piotr Wielki. Kilometr dalej, na końcu nadmorskiego deptaku, turystów wita pomnik córki cara Elżbiety. Oba obeliski są świadkami corocznej parady okrętów Floty Bałtyckiej, która odbywa się w lipcu. Oglądają ją tysiące widzów, to niemal narodowe święto. W Muzeum przekonujemy się, dlaczego Rosjanie są z floty dumni – pełno tutaj modeli najsłynniejszych okrętów na czele z Aurorą, symbolem rewolucji październikowej (oryginał można zwiedzać w Sankt Petersburgu), torped, bomb podwodnych, mundurów, zdjęć i odznaczeń. Najnowszym eksponatem jest łódź piratów z Somalii, których rosyjscy marynarze schwytali trzy lata temu na wodach Afryki.

Całe miasto wygląda zresztą jak jedno wielkie muzeum - wiele wojskowych koszar straszy pustkami, w kanałach niszczeją stare okręty. Nawet na plaży, podobnej do tej na Mierzei Wiślanej, nie ma tłumów. Największy ruch panuje w porcie przeładunkowym, do którego prosto z Bałtyku wpływają olbrzymie kontenerowce i w aquaparku, który niedawno zbudowano przy nadmorskim deptaku. 30-tysięczne miasto dopiero czeka na odkrycie. Być może jego ambasadorami będą żeglarze, którzy zameldowali się na mecie II Międzynarodowych Regat o Puchar Trzech Marszałków. Z Fromborka do Bałtijska płynęli kilka godzin.

Rafał Gruchalski
[gallery=4]18124[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama