Reklama

Kanał Elbląski zamknięty. Czas na remont za 115 milionów złotych

01/10/2012 07:15

Od dzisiaj Kanał Elbląski jest zamknięty dla żeglugi. Następna wycieczka przez pochylnie będzie możliwa dopiero za dwa lub nawet trzy lata. W tym czasie wyjątkowy w skali świata szlak wodny nabierze nowego blasku za 115 mln zł.

Kanał Elbląski nareszcie doczekał się pieniędzy, które przywrócą mu - przynajmniej częściowo - dawny blask. Czas ku temu był już najwyższy. Szefowie Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej nie raz alarmowali, że bez pogłębienia toru wodnego, organizacja kolejnych rejsów może się okazać niemożliwa.
— Ostatnio, największe kłopoty mieliśmy na wyjściu z Elbląga — przyznaje Wojciech Węgrowicz, dyrektor ds. marketingu Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej. — Nasze statki mają zanurzenie 70 cm. I tyle właśnie miewają wypłycenia w okolicy Elbląga. Średnia głębokość kanału sięga 1,20 m.


Dodatkowo, coraz częściej niechcianymi niespodziankami na trasie "rejsów po trawie" stawały się awarie pochylni. Ostatnio, 5 września posłuszeństwa odmówiły urządzenia w Oleśnicy. Ich zarządca, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku od razu zastrzegł, że uszkodzenie tej pochylni jest poważne i do końca sezonu będzie już ona nieczynna.

Tak naprawdę, to Oleśnica będzie nieczynna znacznie dłużej. Podobnie, jak pozostałe pochylnie: Buczyniec, Kąty, Jelenie i Całuny. Ich kompleksowa odnowa wpisana jest w projekt "Rewitalizacja Kanału Elbląskiego na odcinkach Jezioro Druzno - Miłomłyn, Miłomłyn - Zalewo, Miłomłyn - Ostróda - Stare Jabłonki".
— To był już ostatni moment, żeby przystąpić do kompleksowego remontu — podkreśla Andrzej Ryński, zastępca dyrektora RZGW ds. utrzymania wód i urządzeń wodnych. — W ostatnich latach mieliśmy kilkanaście mniej i bardziej poważnych awarii na pochylniach i śluzach. Wszystko to, co robiliśmy do tej pory na kanale, to było tylko łatanie.

Przedsięwzięcie obejmuje też m.in. pogłębienie kanału, udrożnienie toru wodnego (m.in. usunięcie głazów i powalonych drzew), umocnienia brzegów, budowę nowej Izby Kanału Elbląskiego w Buczyńcu, oznakowanie żeglugowe i przebudowę śluz: Miłomłyn, Zielona, Ostróda i Mała Ruś. Początkowo, cała inwestycja miała kosztować 95 mln zł.
— Jednak, gdy zaczął powstawać projekt, okazało się, że to za mało na opłacenie wszystkich najpilniejszych prac. Przeszliśmy długą batalię, żeby od ministra finansów dostać jednak więcej pieniędzy. Na szczęście się udało — mówi Andrzej Ryński.

Teraz RZGW ma do dyspozycji 115 mln zł, z czego mniej więcej połowa pochodzi z unijnej kasy.
— Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak dużych pieniędzy na remonty kanałowych urządzeń i odnowę samego szlaku wodnego — podkreśla Andrzej Ryński. — Na utrzymanie wszystkich naszych rzek, w tym 600 km dróg wodnych wydajemy rocznie 2 mln zł. Porównanie obu kwot najlepiej pokazuje skalę planowanych wydatków na rewitalizację Kanału Elbląskiego.

Przed tygodniem wyłoniony został wykonawca ogromnego przedsięwzięcia. Jeżeli nie będzie protestów od innych firm, które też brały udział w przetargu, za mniej więcej miesiąc umowa z wykonawcą będzie podpisana. — Mamy ok. półtora miesiąca opóźnienia — przyznaje Andrzej Ryński.
Zgodnie z wciąż obowiązującymi terminami, roboty powinny się zakończyć pod koniec kwietnia 2014 r.
— Jak to jednak będzie faktycznie okaże się, gdy wykonawca przystąpi do robót — nie ukrywa wicedyrektor. — Wciąż, na przykład, nie wiemy, ile elementów trzeba będzie dokładnie odtworzyć - wszystkie prace będą oczywiście przebiegały pod nadzorem konserwatora zabytków - a ile tylko wyremontować. Nie mogliśmy wcześniej pochylni i śluz rozebrać, żeby zbadać stan ich urządzeń, bo taka operacja zajęłaby nie dwa, a trzy-cztery sezony.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama