Reklama

Kibice na Okęciu zgotowali nam niesamowite przyjęcie

04/03/2010 09:50



Wreszcie kilka dni wolnego i czasu dla rodziny. Ewa Białkowska, trener polskich łyżwiarek szybkich, które na igrzyskach olimpijskich w Vancouver zdobyły brązowy medal w biegu drużynowym, wróciła do rodzinnego Elbląga. Wczoraj pożegnano za to Sylwestra Flisa. Niepełnosprawny sportowiec Ataku Elbląg będzie reprezentował Polskę na igrzyskach paraolimpijskich.




Polskie panczenistki i ich trenerka, elblążanka Ewa Białkowska wróciły do Polski we wtorek wieczorem. W hali lotniska Okęcie w Warszawie czekał na nich tłum kibiców.


— Kibice zgotowali nam niesamowite przyjęcie. Kiedy weszłyśmy na scenę zobaczyłam tłum ludzi, miałam problem, żeby zobaczyć najbliższych — opowiada Ewa Białkowska. — Na lotnisku była także moja rodzina. Córka musiała przepychać się łokciami, żeby do mnie się zbliżyć. Nie zapomnę jednego mężczyzny. Przedstawił się i mówił, że nie interesuje się sportem, nigdy nie uprawiał sportu, ale po tym, jak zobaczył nasz bieg drużynowy i radość po zdobyciu brązowego medalu musiał koniecznie tu przyjść i nas powitać, bo był pod takim wrażeniem.


Ewa Białkowska prowadzi polskie panczenistki od czterech lat. W 2006 r. była na igrzyskach olimpijskich w Turynie (Włochy), jako szkoleniowiec męskiej kadry. Do dzisiaj mieszka w Elblągu, chociaż więcej czasu spędza poza rodzinnym domem. 
— W ubiegłym roku ponad 260 dni spędziłam razem z zawodniczkami na zgrupowaniach, obozach. Tak jest co roku — mówi.
Warto było. W sobotę jej zawodniczki w biegu drużynowym zdobyły w Kanadzie brązowy medal pokonując w decydującym wyścigu Amerykanki. Na Polki, po ich słabych występach w konkurencjach indywidualnych, prawie nikt nie liczył. — Ja sama była zdruzgotana tymi wynikami — przyznaje Ewa Białkowska. — Ale dziewczyny po słabszych występach w biegach indywidualnych, chciały się wykazać, zmobilizowały się i podeszły do biegu drużynowego bardzo skoncentrowane. Pojechały rewelacyjnie — wspomina decydujący bieg swoich zawodniczek. 


Wczoraj w Elblągu odbyło się uroczyste pożegnanie wylatującego do Kanady Sylwestra Flisa.

Niepełnosprawny sportowiec Ataku Elbląg podczas rozpoczynających się 12 marca igrzysk paraolimpijskich wystartuje w narciarstwie biegowym na 1 i 10 km oraz w biathlonie na 3x1 km i 5x2,5 km. 
— Jadę po medal. Będzie ciężko, ale mam nadzieję, że uda mi się coś osiągnąć w sprincie. Dam z siebie wszystko, będę skupiał się na ostatnim dniu igrzysk, kiedy zostanie rozegrany bieg sprinterski na 1 km — mówi. — Najsilniejsi są Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini, oni dominują. 
Flis walczył o olimpijką przepustkę razem z hokeistami Ataku, stanowiącymi reprezentację Polski. — Przegraliśmy walkę o wyjazd do Vancouver jedną bramką. Uważam, że i tak zrobiliśmy bardzo dużo w tak krótkim czasie (drużyna powstała w 2006 r.) — mówi.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama