Reklama

Kierowca autobusu: Zgłaszaj pan skargę. Nic mi nie zrobią

26/01/2012 11:06

— W dniu 24 stycznia godz. 21.40 na przystanku Bema-Mickiewicza wsiadłem do autobusu nr 8 o numerze bocznym: 70107. Po uprzejmym "dobry wieczór" poprosiłem o cały bilet. Jakież było zdziwienie kiedy to kierowca spytał się mnie „czy zwariowałem”, kiedy wyciągnąłem z portfela 20 złotych — pisze Czytelnik w liście przesłanym do redakcji Dziennika Elbląskiego.

Myślałem, że normą jest dokonywanie opłaty za przejazd, ale kierowca był najzwyczajniej tym zdziwiony. Jak się okazało zdziwienie objawiało się tym, że nie posiadam odliczonych 3 zł, a kierowca był gotów nie tyle mnie wyprosić z autobusu co dosłownie wyrzucić. Zapewne gdybym posiadał odliczoną kwotę uraczył bym kierowcę kwotą odliczoną, ale takiej nie posiadałem, a niewątpliwie chciałem skorzystać z „uprzejmości” transportu ZKM i dojechać na przystanek na ulicy Lotniczej, nie jadąc „na gapę”.

Z wielką uciążliwością, pogardą, nieuprzejmością został mi sprzedany bilet. Dodatkowo przez całą drogę jazdy autobusem, w którym to cały czas jechało kilkoro pasażerów, byłem narażony na obelgi, złośliwości, nieuprzejmości a wręcz groźby w stylu:
- „trzeba być głupim, żeby wsiadać z dwudziestoma złotymi do autobusu”,
- „mów tu człowieku a głupiemu radość”,
- „…chamstwo…”,
- „zamknij się człowieku i jak już wsiadłeś, jedziesz to już jedź”,
- „może mi jeszcze sto złotych wyciągniesz – no chamstwo” itp.

Kiedy zwróciłem kierowcy uwagę, że sprawę zgłoszę do Dyrekcji ZKM usłyszałem odpowiedź, że:

- „nie tacy już zgłaszali skargi a potem, źle skończyli…”,
- „zgłaszaj se pan i tak mi nic nie zrobią”.

Kierowca zagroził, że nie musi mojej szanownej osoby nigdzie wieźć i jak będzie chciał to w każdej chwili może się zatrzymać i dalej nie kontynuować jazdy a mnie wysadzić z autobusu... Do kierowcy apelowali w końcu o spokój i kontynuowanie jazdy pozostali pasażerowie autobusu. Po wyjściu z autobusu kilka osób było na tyle zbulwersowanych, że zaproponowało pomoc w zakresie zgłoszenia tej sprawy również do Dyrekcji ZKM.

Czytaj również: Gdy kierowca nie chce sprzedać biletu

Nigdy w życiu nie spotkałem się z taką sytuacją! W każdym cywilizowanym mieście kierowca autobusu jest to elegancki mężczyzna/kobieta w garniturze, który wita pasażera z uśmiechem i kulturalnie sprzedaje bilet. A obowiązek wydania reszty zawsze spoczywa na usługodawcy, który to jest obowiązany do zaopatrzenia, w tym przypadku, kierowców do odpowiedniej ilości drobnego bilonu do wydania reszty. W końcu to w interesie usługodawcy jest aby zarabiać i być przygotowanym do wydania reszty, a nie odstraszać klienta. U nas w Elblągu jest najwidoczniej inaczej. Ponadto jako prawowity obywatel zawsze reguluje swoje należności korzystając z komunikacji miejskiej.

Czuję się nie tyle obrażony i urażony co zniesmaczony, gdyż szalę goryczy przelało drobne 20 zł. Liczę, że sprawa zostanie przeanalizowana, a konsekwencje wyciągnięte w stosunku do odpowiedniej osoby a wnioski wyciągnięte na przyszłość.
Najwidoczniej w dobie kryzysu w ZKM nieznana jest zasada dbałości o klienta, dlatego serdecznie i definitywnie dziękuję za dalsze usługi. A po takiej sytuacji wypadałoby powiedzieć chociaż zwykłe „przepraszam”.

Czytelnik (imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Odpowiedź ZKM
Zgodnie z przepisami obowiązującymi w komunikacji miejskiej w Elblągu, pasażer może dokonać zakupu biletu w pojeździe wyłącznie za odliczoną kwotę (Przepisy porządkowe w miejskiej komunikacji zbiorowej w Elblągu, § 2, pkt 5).
Informacja o tym znajduje się nie tylko w przepisach porządkowych umieszczonych w pojeździe, ale również w cenniku biletów dostępnych u prowadzących pojazdy komunikacji miejskiej. Zmiana tego zapisu nie jest w chwili obecnej brana pod uwagę. Warto w tym miejscu dodać, że podobne zapisy obowiązują w większości miast w Polsce (np. Białystok, Gdańsk, Gorzów Wielkopolski, Warszawa, Kołobrzeg, Kraków). Innym praktykowanym rozwiązaniem jest ograniczenie możliwości nabycia biletu w pojeździe jeśli wystąpiło opóźnienie w wykonywaniu kursu lub zawieszenie sprzedaży podczas porannego i popołudniowego szczytu.
W miastach porównywalnych do Elbląga lub większych, zdecydowanie najczęściej spotkać można właśnie takie zapisy. W miastach mniejszych, gdzie komunikacja miejska charakteryzuje się mniejszą liczbą pasażerów i linii, zapis o odliczonej kwocie jest rzadziej spotykany.
Sprzedaż biletów w pojazdach jest prowadzona jako sprzedaż doraźna i nie może kolidować z głównym zadaniem kierowców i motorniczych, czyli bezpiecznym i punktualnym wykonywaniem zaplanowanych kursów

ZKM w Elblągu wystąpił już do przewoźnika obsługującego linię nr 8 o wyjaśnienie opisanej przez autora listu sytuacji i ewentualne zdyscyplinowanie kierowcy.
Michał Górecki, referent ds. marketingu i komunikacji społecznej


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama