Reklama

Kierowca krzyczy i wyzywa. Dzieci boją się z nim jeździć

13/10/2012 13:07

Nasze dzieci boją się z nim jeździć. Krzyczy na nie, wyzywa, nawet od "szmat". Kiedyś do dziecka, które miało kłopot z wysiadaniem, rzucił tekst: "wypad, bo ci kopem pomogę" — skarżą się rodzice z gminy Milejewo. — Kierowca straci pracę — zapowiada właściciel firm przewozowej

Sytuacja stała się na tyle poważna, że w Urzędzie Gminy w Milejewie odbyło się spotkanie z udziałem rodziców. Lista ich zarzutów wobec kierowcy dowożącego ich pociechy do szkoły i przedszkola była zresztą znacznie dłuższa.

— To takie panisko, które uważa, że jak siedzi za kółkiem, to cała droga do niego należy. Kiedyś o mało co nie zepchnął z pobocza do rowu dwójki dzieci — stwierdziła z oburzeniem jedna z matek.

Rodzice, a przybyło ich do Urzędu Gminy w Milejewie kilkunastu, skarżyli się nie tylko na kierowcę, ale także na opiekunkę, która zajmować się ma pociechami w drodze do szkoły i domu. Ma się zajmować, ale, przynajmniej zdaniem rodziców, tego nie robi.

— Jak dzieci wchodzą do autobusu, to czasami nawet nie chce jej się wstać, by pomóc maluchom pokonać schody. Ta pani praktycznie nic nie robi — stwierdzili zgodnie rodzice.

Według części z nich, to właśnie brak należytej aktywności opiekunki jest jedną z przyczyn nerwowości kierowcy. Jak zauważył jeden z rodziców: "to starszy człowiek. Nie może dać sobie rady z dziećmi, to na nie krzyczy". 
Przyznaje to zresztą i sam kierowca, szeroko opisując naganne zachowanie zwłaszcza starszych uczniów, tych z gimnazjów.

— Krzyczą, nie słuchają poleceń i wciąż grają, albo słuchają muzyki na tych swoich komórkach. Kiedyś był taki hałas, że musiałem zatrzymać autobus i poczekać aż się uspokoją — żalił się kierowca.

Wiek, słabe nerwy i nieporadność w kontaktach z dziećmi i młodymi, to jednak żadne usprawiedliwienie. Takiego zdania są nie tylko rodzice, ale i władze Milejewa, w tym wicewójt Krzysztof Szumała, który prowadził spotkanie, oraz zatrudniający kierowcę, a także opiekunkę, właściciel firmy przewozowej.


— Dostał już dwie szansy, ale trzeciej nie będzie. Pod koniec tego miesiąca pożegna się z pracą w mojej firmie. Dzieci będzie woził inny kierowca. On do tego się nie nadaje — stwierdził Janusz Birkholc, właściciel firmy dowożącej do szkoły uczniów z terenu gminy Milejewo - z okolic Stobojów, Kamiennika, Zalesia i Wilkowa.

Wspominając o szansach, właściciel firmy przewozowej miał na myśli dwukrotne skargi składane na kierowcę - w poprzednim i tym roku - przez rodziców. Efektem powtórnej skargi było pismo z Urzędu Gminy, jakie wpłynęło do Birkholca na początku września tego roku. Władze samorządowe zagroziły w nim, że jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, to będą zmuszone do rozwiązania z jego firmą umowy na świadczenie usług przewozowych.

— Podjąłem wówczas decyzję, że jeszcze jedna skarga i pożegnam się z kierowcą. No i tak właśnie się stało — mówi teraz właściciel firmy.

Przewoźnik zapewnił rodziców, że od nowego miesiąca zmieni się nie tylko kierowca autobusu, ale także opiekunka.

— Do pracy wróci pani, która jeździła już na tej trasie, i dawała sobie radę z dziećmi — zapowiedział Janusz Birkholc.

Rodzice dzieci liczą, że przewoźnik spełni swoje zapewnienia, zwłaszcza jeśli chodzi o kierowcę. Z "tym panem", jak zgodnie mówią, ich dzieci już nie pojadą.
Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama