Reklama

Kierowcy osobówek kontra tiry. Kto ma rację w tym sporze?

12/02/2012 13:19

To są przecież zawodowi kierowcy, mogliby okazać trochę więcej kultury.
 To, że jeżdżą większymi samochodami, nie znaczy, że są na drodze ważniejsi
 — mówi Michał, kierowca osobowego samochodu, o kierowcach ciężarówek. Niewypowiedziana wojna między kierowcami większych i mniejszych pojazdów
 trwa nie od dzisiaj. Jedni i drudzy są przekonani o swojej racji. A
 prawda, jak zwykle, leży pośrodku.

Kierowcy samochodów osobowych zarzucają tym drugim grubiaństwo i
 przekonanie o swojej wyższości. Mają jeździć przed siebie nie patrząc na 
nic. Nie pozwalają się wyprzedzać, pędzą jak szaleni podczas mijania i ani
 myślą zjechać na bok, narażając kierowców mniejszych samochodów na złapanie
 gumy lub lądowanie w rowie czy śniegowej zaspie.

A co na to druga strona?
— 
Ktoś musi ustąpić
- To nie jest żadna złośliwość, ani udowodnienie wyższości — 
tłumaczy zawodowy kierowca ciężarówek pan Krzysztof. — Po prostu
, jeśli tir zjedzie na nieutwardzoną powierzchnię, to automatycznie mamy
 wywrotkę. Więc jeśli kierowcy samochodów osobowych nie chcą być świadkiem
 lub co gorsza uczestnikiem wypadku, powinni zacisnąć zęby i czasem wlec się 
za tą ciężarówką lub ustąpić jej podczas mijania — rozkłada ręce 
mężczyzna.


Takie tłumaczenia nie przekonują jednak Wojciecha, który dojeżdża do 
Elbląga do pracy. Pokonuje trzydzieści kilometrów w jedną stronę i jak 
mówi każdego dnia mija na drodze kilkanaście ciężarówek.

— Nie rozumiem dlaczego to ja mam ustąpić, a nie kierowca
 ciężarówki. Przecież tak samo ja mogę mieć wypadek jak i on, a o usterkach
 już nie wspomnę — mówi mężczyzna. — Spotkanie tira na drodze 
już kiedyś skończyło się dla mojego samochodu wizytą u mechanika.



Przepisy ruchu drogowego nie określają, który z pojazdów ma na drodze
 większe uprawnienia. To, jak powinni zachować się kierowcy, uzależnione
jest raczej od sytuacji. Na przykład osoba prowadząca wyprzedzanym pojazdem 
nie powinna utrudniać drugiemu kierowcy tego manewru.
— To znaczy nie może w tej chwili przyśpieszyć — tłumaczy Krzysztof 
Nowacki z zespołu pasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. — Jeśli 
natomiast dojdzie do kolizji między pojazdami, kiedy powiedzmy 
samochody otrą się o siebie, to przybyły na miejsce funkcjonariusz zapyta
 obu kierowców, co zrobili, aby uniknąć tego zdarzenia — mówi
 rzecznik. — Tak naprawdę jest jedna zasada, którą powinni kierować 
się obaj prowadzący pojazdami. To zasada wzajemności. I jeden, i drugi
 powinni myśleć o tym, jaki wpływ na sytuację na drodze ma jego 
zachowanie.
zg

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama