Reklama

Kłótnia o koty zakończyła się bójką

23/01/2011 18:46

— Dostałam dwa razy w twarz, a potem pchnięta na ścianę — mówi Bożena Wieczorek, mieszkanka Zawady. — Kobieta pobiła mnie, bo chciałam otworzyć okienko w piwnicy, by wypłoszyć koty. Groziła im śmierć z głodu. Trzy koty już padły — dodaje.


— W piwnicy bloku przy Kasprzaka znalazłam trzy martwe koty — mówi 


Bożena Wieczorek, która od lat zajmuje się kotami na Zawadzie i ma zgodę SM Zakrzewo. — Koty padły z głodu. Nie mogły wyjść z piwnicy, bo okienka są pozamykane i pozabijane gwoździami. Są tam jeszcze inne koty. Dostarczam im karmę, bo inaczej też padną.

Pani Bożena zapewnia, że stara się wyprowadzić zwierzęta z piwnicy. 
— Nie jest to proste i wymaga czasu — mówi. Bożenie Wieczorek pomaga Krystyna Wiśniewska.
 — Wystawiamy karmę za okienkiem. Gdy kot się skusi, okienko zamykamy. Mamy też specjalną klatkę z zapadką. Gdy kot tam wejdzie zwabiony karmą drzwiczki się automatycznie zamykają— mówi Krystyna Wiśniewska.

— Jedni lokatorzy otwierają okienka, by wywietrzyć piwnicę. Wtedy koty wchodzą. Inni okienka zamykają i koty są uwięzione — mówi Bożena Wieczorek.
 Bożena Wieczorek jest oburzona tym, że za jej dobre chęci i pracę została pobita. 


— Przyszłam, aby wyprowadzić koty z piwnicy i zostałam zaatakowana przez mieszkankę bloku — mówi. — Kobieta zaprotestowała, gdy zamierzałam otworzyć okienko. Nie chciała słuchać moich wyjaśnień tylko uderzyła mnie dwa razy w twarz i pchnęła na ścianę. Potem chwyciła za mój szalik. Zaczęłam się dusić. Wtedy przestraszyła się i puściła mój szalik. Mam siniaki, obrzęk policzka. Nie przypuszczałam, że w ludziach może być aż tyle nienawiści z powodu kotów.


Na miejsce konfliktu przyjechali policjanci. 
— Pouczyli strony konfliktu, że mają prawo dochodzić swoich praw w sądzie jeśli czują się pokrzywdzeni — mówi mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy elbląskiej policji.


Niektórzy lokatorzy są przekonani, że obie panie wpuszczają koty.
— Sąsiad opowiadał, że widział jak otwierały okienko i zwierzęta weszły do piwnicy — mówi mieszkanka ulicy Kasprzaka, która chce zachować anonimowość. — Tak jak i inni lokatorzy jestem przeciwna kotom w piwnicy. Śmierdzi nie do wytrzymania. Strach tam wejść. Okienka powinny być pozamykane, by koty nie wchodziły. Nie dziwię się, że doszło do awantury. Słyszałam, że panie chciały usunąć gwoździe, którymi pozabijane były okienka. Nie rozumiem co im to przeszkadzało, a mogło dojść do zniszczeń. 
Kobieta jest zdania, że panie zajmujące się kotami, zanim cokolwiek zrobią powinny zapytać o zgodę lokatorów. 


— Mogłyby zebrać podpisy w tej sprawie — proponuje kobieta. — W ten sposób można by uniknąć konfliktów.


Bożena Wieczorek uważa, że nie jest konieczne zbieranie podpisów.
— Działamy na rzecz lokatorów — argumentuje. — Nie mam czasu na rozmowy z kilkudziesięcioma osobami. Mam zgodę spółdzielni "Zakrzewo", by zajmować się kotami i robię to fachowo.

Grażyna Wosińska

Paweł Petasz
, wiceprzewodniczący 
Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Elblągu


Nie należy otwierać okienek w piwnicy, by dostawały się tam koty. One dadzą sobie radę na zewnątrz. Mają zimą gęste futro, nie takie jak domowe koty. W wielu osiedlach są specjalne budki dla kotów. Tam wykładana jest karma. Koty mogą się schronić w budkach przed zimnem.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama