— Dostałam dwa razy w twarz, a potem pchnięta na ścianę — mówi Bożena Wieczorek, mieszkanka Zawady. — Kobieta pobiła mnie, bo chciałam otworzyć okienko w piwnicy, by wypłoszyć koty. Groziła im śmierć z głodu. Trzy koty już padły — dodaje.
— W piwnicy bloku przy Kasprzaka znalazłam trzy martwe koty — mówi Bożena Wieczorek, która od lat zajmuje się kotami na Zawadzie i ma zgodę SM Zakrzewo. — Koty padły z głodu. Nie mogły wyjść z piwnicy, bo okienka są pozamykane i pozabijane gwoździami. Są tam jeszcze inne koty. Dostarczam im karmę, bo inaczej też padną.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!