Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. To powiedzenie sprawdza się w przypadku kolei nadzalewowej. Utęskniona przez elblążan kolejka rusza po raz pierwszy w tym sezonie. Rusza, ale bałagan przy tym taki, że sami organizatorzy nie wiedzą, jak pojedzie za tydzień. A co tu dopiero mówić o elblążanach i potencjalnych turystach.
Organizatorów kolei nadzalewowej jest kilkunastu, w tym samorządy i firmy prywatne. Od ubiegłego sezonu wszyscy deklarowali, że kolej ruszy. Na zorganizowanie wszystkiego mieli cały rok. Tymczasem do pokonania mają jeszcze kilka przeszkód. Po pierwsze muszą (a raczej chcą) skoordynować pociąg ze statkiem. Po drugie muszą zapełnić lukę w budżecie po tym, jak kilka samorządów wycofało się z udziału w uruchomieniu kolei nadzalewowej. A wycofali się m.in. elbląskie Starostwo Powiatowe i Krynica Morska - nazywana wisienką na torcie kolei nadzalewowej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!