Reklama

Kościół…”dobry jak chleb”. Historia parafii św. Brata Alberta

07/10/2011 13:12

Monumentalna, betonowa, surowa, niedokończona budowla widoczna w całej okazałości od ulicy Legionów, chociaż stojąca tak naprawdę przy ulicy Częstochowskiej to kościół wznoszony przez wspólnotę Parafii p.w. św. Alberta w Elblągu.

Brat Albert Chmielowski, w młodości znakomity artysta malarz później oddany najbiedniejszym zakonnik krakowski, ogłoszony świętym, patronuje powołanej w 1983 roku przez bpa Jan Obłąka parafii, w której duszpasterstwo prowadzą Salwatorianie. Pierwszym proboszczem został ks.Tadeusz Sołtys, który przejął niejako przygotowany wcześniej przez ks .Karola Święckiego, kierującego Parafią św. Wojciecha (z jej części oraz fragmentów Parafii św. Mikołaja i św. Pawła powstała nowa parafia) projekt i lokalizację świątyni.

Spoglądając przez ostatnie lata na zamarłą budowę zadawano pytanie: kto i po co zaprojektował taki kościół? A to co zostało wykonane stanowiło tylko część świątyni, która miała wznosić się na wysokość 42 metrów z wieżą 85 metrową! Wieża Katedry św. Mikołaja ma 94 metry, ale położona jest niżej, więc w sumie kościół św. Brata Alberta byłby najwyższą budowlą w mieście!

Odpowiedź na powyższe pytanie wymaga cofnięcia się w realia lat 80-tych, gdy ówczesne władze zabraniały katolikom budowy nowych miejsc modlitwy, a w planach perspektywicznych Elbląg miał rozwijać się w kierunku północno – wschodnim i projektowana parafia miała liczyć ok. 30 tyś. mieszkańców, więc gdy już uzyskano pozwolenie na budowę to rozmach architekta, Anny Barszczyńskiej, zaowocował takim właśnie projektem.

Rozpoczęło się życie parafialne: najpierw sprawowano liturgię w prywatnym domu (ul. Bartnicza), potem (gdy było ciepło) „pod chmurką”, do czasu wzniesienia prowizorycznej drewnianej kaplicy. W roku 1985 roku rozpoczęto własnymi siłami budowę kościoła. Zapału jak i ofiarności parafian nie brakowało, ale sprawy nie toczyły się zgodnie z przewidywaniami. Zmieniło się wiele: parafia zamiast rozrastać się zaczęła się „kurczyć”, bo miasto nie rozwijało się w planowanym kierunku a do tego została jeszcze podzielona na nowe wspólnoty (św. Rafała Kalinowskiego, św. Józefa), nastąpił proces ubożenia parafian.

Kolejni proboszczowie: ks. Krzysztof Świętoń, ks. Michał Pastuszka i ks. Adam Styc razem ze swoimi współpracownikami, przy dużym zaangażowaniu świeckich, doprowadzili do wzniesienia potężnych murów świątyni i…budowa utknęła praktycznie w miejscu. Mimo dużych wysiłków brakowało środków finansowych (na terenie parafii mieszka 11,6 tyś ludzi) a z czasem może i nawet wiary, że dzieło uda się doprowadzić do końca. Sprawie potrzeba było „nowego ducha” i ten duch niejako zstąpił w osobie ks. Mieczysława Tylutkiego (urodził się w 1967, księdzem został w 1992 roku), który spokojnie pracował w Trzebnicy kierując stworzonym przez siebie Ruchem Młodzieży Salwatoriańskiej.

Na propozycję przełożonych odpowiedział: „Tak, podejmę się tego dzieła”. Był rok 2008. Po uporządkowaniu terenu budowy i pierwszym Festynie Parafialnym nowy proboszcz rzucił hasło: ”Trzeba przeprojektować kościół, bo to jedyna szansa na jego ukończenie”. Ogłoszono mini – konkurs, w którym obok dotychczasowego projektanta wzięło udział Biuro Projektowe Piotra Pałdyny i prof. Szczepan Baum (wycofał się ostatecznie). W 2009 roku Komisja konkursowa wybrała projekt Piotra Pałdyny, który przewidywał adaptację już wykonanego etapu budowy. Przetarg na jego realizację wygrała elbląska firma Mytych i w maju 2010 roku budowa ruszyła ponownie.

- To, że kościoła nie zrealizowano w przewidywanej formie wynikło z interwencji „palca Bożego” - twierdzi dziś ks. Tylutki. - Nie bylibyśmy w stanie nie tylko dokończyć budowy ale i utrzymać świątyni! Bo dla przykładu w wieży zaplanowano dwie szybkobieżne windy wymagające częstej i kosztownej konserwacji.

W nowym projekcie zrezygnowano z kościoła dolnego, którego powierzchnia będzie wykorzystana na działalność Fundacji św. Brata Alberta: aula (pomieści 200 osób), 3 sale konferencyjne, 5 gabinetów (psycholog, pedagog, poradnictwo prawne, poradnia życia rodzinnego), kawiarenka parafialna, dwie szatnie, dwa segmenty toalet, księgarnia katolicką (280 m2) oraz kaplica na dni powszednie i zakrystia.

W tym roku wykonano prezbiterium i zaplecze od ul. Częstochowskiej, taras i ścianę od ul. Legionów, zamurowano częściowo okna (zgodnie z nowym projektem) i tzw. wieniec nad całością obiektu. Zniknie więc górujący nad budową dźwig. Zamierzeniem na rok 2012 jest zadaszenie kościoła (dach z drewna klejonego pokryty blachą tytanowo-cynkową) oraz montaż okien i drzwi.

Posługę w Parafii św. Brata Alberta pełni pięciu księży i brat zakonny, którzy obejmują swą opieką szkołę podstawową (plus szkoła przy ul. Komeńskiego) i szpital wojewódzki. Dobrze funkcjonują Rady: Parafialna i Duszpasterska, wspierając swoich duszpasterzy. Fundacja im. Św. Brata Alberta pomaga najuboższym i organizuje wypoczynek dla dzieci. Realizacja ambitnych planów wykorzystania dolnej części kościoła pozwoli na rozszerzenie działalności fundacji.

Optymizm, ufność i wewnętrzny „żar” sprawiają, że ks. Mieczysław Tylutki wierzy w pomyślne zakończenie budowy kościoła i jego zaplecza, dziękując wszystkim, którzy wspierają te prace swoimi modlitwami, ofiarami i osobistą aktywnością.
Andrzej Oletzki

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama