„Nie lubisz prania dywanów i wykładzin? To zupełnie normalne! Chodzenie na czworakach z gąbką, później długie godziny czekania, aż wreszcie wszystko wyschnie, nie należy do przyjemności.” W Internecie aż roi się od takich reklam. Firmy sprzątające poprzez krzykliwe hasła i barwne zdjęcia w sieci, walczą o to, żeby przyciągnąć do siebie jak najwięcej klientów. Rzeczywistość nie jest tak kolorowa.
— Dobre lata już za nami — mówi Mariusz Grzegorczyk, właściciel Zakładu Sprzątania i Estetyzacji „Błysk” w Elblągu. — Pamiętam czasy, kiedy kalendarz był przepełniony zleceniami. Mieliśmy pełne ręce roboty. Teraz wszystko się zmieniło, zgłaszają się do nas dosłownie pojedyncze osoby. Choć do niedawna było to rzadkością, dzisiaj firmy sprzątające dysponują wolnymi terminami nawet tuż przed samym Bożym Narodzeniem.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!