Reklama

Kto wydał decyzję o lokalizacji myjni przy elbląskiej Gildii?

22/03/2010 09:21



Kłótnie, wyzwiska i interwencje policji — tak wygląda zwykły dzień w okolicy myjni przy parkingu Gildii Kupców Żuławskich przy ulicy Płk. Dąbka. Kierowcy stoją „na zakazie”, bo nie mają gdzie czekać na swoją kolej. Przejazd, na i tak wąskiej uliczce, jest utrudniony, a gdy jeszcze z naprzeciwka przyjedzie samochód dostawczy, by rozładować towar do pobliskich sklepów, następuje całkowity paraliż drogi.




— Widzę zakaz, no ale gdzie mam czekać — pyta jeden z kierowców. — Albo niech zlikwidują ten znak, albo inaczej rozwiążą problem. Najgorzej jest w weekend. To co się wtedy dzieje to masakra. Ludzie wydzierają się i kłócą o kolejkę.
— Co się dziwić kierowcom. Każdy chce umyć samochód. To nie ich wina, że ktoś po prostu nie pomyślał — dodaje mieszkaniec pobliskiego bloku. — Kierowcy czasami krzyczą, wyzywają właściciela myjni. I dziwią się, kto pozwolił na to, by myjnia powstała w tym miejscu i tak kiepsko rozwiązał sprawy kierowców.
 O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy, w miniony piątek, Urząd Miejski w Elblągu. Jednak odpowiedzi nie otrzymaliśmy — jak nam powiedziano — z powodu nieobecności kompetentnych osób.




Bywa, że wyjazd z parkingu przy Gildii, lub przejechanie ulicą, graniczy z cudem. Do pobliskich sklepów podjeżdżają samochody z towarem i... ulica staje się nieprzejezdna. Drogę blokują kierowcy — klienci myjni.
— Cały czas są skargi, ze strony klientów Gildii Kupców Żuławskich, szczególnie w dni targowe — powiedział nam Emil Ociepka, prezes zarządu Gildii Kupców Żuławskich. — Problem się nasila, bo robi się coraz cieplej i coraz więcej ludzi myje samochody. Co to będzie przed świętami? 
— Na etapie projektu i budowy nie przygotowano miejsc parkingowych dla oczekujących. Jest to błąd projektanta — dodaje Roman Pazio, kierownik Centrum Handlowego Gildia Kupców Żuławskich.  
Często poirytowani kierowcy, mieszkańcy lub handlowcy dzwonią na policję z prośbą o udrożnienie drogi. 
— W ubiegłym tygodniu wystawiliśmy w tym miejscu około 20 mandatów — przyznaje Krzysztof Nowacki z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. — Za oznakowanie drogi odpowiedzialny jest jej zarządca. Są ustawione znaki, a my jesteśmy od tego, by dopilnować, by kierowcy ich przestrzegali.
Mandaty dostali kierowcy, którzy nie chcieli odjechać z kolejki. Ale przed budową myjni, a także krótko po jej otwarciu, "zakazu zatrzymywania się" nie było.
— Znaki pojawiły się później — potwierdza Nowacki. — Widocznie zarządca drogi uznał to za stosowne.



 — Piszemy wiele pism do Urzędu Miejskiego w tej sprawie — mówi Emil Ociepka. — Rozumiem ludzi, bo oni muszą gdzieś czekać - po prostu zmusza się kierowców do łamania prawa - ale nasi klienci i kupcy muszą swobodnie korzystać z parkingu.
Jak powiedział nam prezes zarządu, jeszcze przed budową myjni zlekceważono ich protesty, a dotychczasowa interwencja nie przynosi żadnego rozwiązania.

Sposobu na rozwiązanie problemu szuka też Wiesław Dzidkowski, właściciel myjni.
— Architekt przygotowuje nam koncepcję — mówi Wiesław Dzidkowski. — Chcemy wyliczyć, ile powierzchni potrzebujemy, by przygotować miejsca postojowe dla kierowców.
Dzidkowski planuje odkupić od miasta część niezagospodarowanego terenu koło myjni.
— W tej sprawie wybieram się do Urzędu. Będę rozmawiał, by miasto przygotowało procedurę przetargową — dodaje.





W ubiegłym tygodniu policja wlepiła tu20 mandatów. Za oznakowanie drogi odpowiedzialny jest jej zarządca. — Są ustawione znaki, a my jesteśmy od tego, by dopilnować, by kierowcy ich przestrzegali — tłumaczy Krzysztof Nowacki, z policji. Przed budową myjni, a także krótko po jej otwarciu, "zakazu zatrzymywania się" nie było. — Znaki pojawiły się później — potwierdza Nowacki. — Widocznie zarządca drogi uznał to za stosowne

SW

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=ZYR6x5B-CJM[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama