Reklama

Lekcje w domu powinny być ostatecznością

26/11/2012 10:24

Nauczanie indywidualne jest ratunkiem dla dzieci, które z powodu problemów zdrowotnych nie mogą korzystać ze zwykłego toku zdobywania wiedzy. Takich uczniów jest coraz więcej. Pojawiają się jednak wątpliwości, czy w każdym przypadku izolowanie ucznia od rówieśników jest konieczne.





Zaburzenia psychiczne i fizyczne, nagłe urazy i związana z nimi ograniczona możliwość poruszania się, większe niż u innych dzieci zagrożenie infekcjami - to najczęstsze przyczyny rozpoczynania indywidualnego toku nauczania. W Elblągu takich uczniów jest coraz więcej. Ostatnio radni z Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Turystyki zadali sobie pytanie, czy nie jest ich za dużo.

— Można odnieść wrażenie, że kto złoży wniosek o indywidualne nauczanie dla swojego dziecka, ten taką decyzję dostaje. Od września mamy prawdziwą lawinę wniosków w tej sprawie — zauważyła Rozalia Grynis, zastępca skarbnika miasta.


Już 113 elbląskich uczniów korzysta z indywidualnego toku nauczania: 40 dzieci z podstawówek, 30 gimnazjalistów, 35 uczniów szkół średnich i 8 wychowanków specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych. Od początku roku szkolnego ich liczba zwiększyła się o 63 osoby. 
Obie dyrektorki elbląskich poradni psychologiczno-pedagogicznych: Emilia Kałabun i Joanna Żbikowska nie ukrywały, że - wyłączywszy oczywiście sytuacje wyjątkowe - są przeciwne nauczaniu indywidualnemu.

Dla rozwoju dziecka na pewno lepsze jest przebywanie w gronie rówieśników. 

— Są przypadki, że rodzice rezygnują z nauczania indywidualnego dla swojego dziecka, gdy przekonują się, że 4 godziny tygodniowo to za mało na opanowanie podstawy programowej — usłyszeli radni.




Co to są np. zaburzenia zachowania, często wpisywane do wniosków? To może wszystko oznaczać. Jeżeli rodzice są przekonani, że życie dziecka może być w szkole zagrożone, nikt nie weźmie odpowiedzialności za wydanie decyzji odmownej — przekonywały dyrektorki. Stąd zrodził się pomysł, żeby w Elblągu stworzyć specjalną klasę terapeutyczną, o małej liczbie uczniów jako alternatywę dla nauczania indywidualnego dla niektórych dzieci. Na razie trwają rozmowy na ten temat. 
Miasto takim rozwiązaniem powinno być zainteresowane, bo finansowanie nauczania indywidualnego jest bardzo drogie.

— Tyle, ile płaci się za jednego ucznia, wystarczyłoby do utrzymania całej klasy — obrazowo przybliżył ten temat Henryk Horbaczewski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.
Radni poparli pomysł zorganizowania dla lekarzy szkolenia na temat tego, czym jest dla dziecka nauczanie indywidualne. Obecnie miasto płaci już za naukę w tym trybie prawie 3 mln zł.

gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama