Reklama


Lepiej się czuje, gdy 
da sobie w kość

21/03/2014 08:22



Staram się nakłaniać tych młodszych do udziału w zawodach i uczyć ich cierpliwości, która niezbędna jest zwłaszcza w tenisie stołowym — mówi Janusz Kriger, który wygrał plebiscyt na najpopularniejszego sportowca rozgrywek amatorskich MOSIR.

Janusz Kriger okazał się zwycięzcą głosowania na najpopularniejszego sportowca rozgrywek amatorskich Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Elblągu. Współorganizatorem plebiscytu była m.in. redakcja Dziennika Elbląskiego. Pan Janusz regularnie bierze udział w turniejach tenisa stołowego i to z sukcesami.


— Dużo czasu poświęca Pan na treningi? 

— Obecnie trenuję dwa-trzy w tygodniu, jeden trening trwa od 1 do 2 godzin. 
— Jak zaczęła się Pana przygoda ze sportem?
— Wszystko zaczęło się bardzo dawno temu, może jakieś 40 lat temu. Chciałem zawodowo uczestniczyć w treningach w MRKS Gdańsk. Los tak się potoczył, że trafiłem do Elbląga. Chociaż miasta leżą blisko siebie, to jednak nie udało mi się dostać do zawodowego sportu. Wywodzę się ze środowiska wojskowego, często reprezentowałem jednostkę wojskową na zawodach, miałem możliwość wyjeżdżania na turnieje. Zdobyłem nawet w 2010 r. brązowy medal na mistrzostwach wojska polskiego, podczas których reprezentowałem 16 Pomorską Dywizję Zmechanizowaną. Teraz regularnie biorę udział w turniejach organizowanych przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Elblągu, startuję także w zawodach w innych miasta. 


— Co Panu daje sport?

— Poczucie, że człowiek jeszcze w pewnym wieku może się spełniać, może swoim przykładem pokazać innym, że sport można uprawiać w każdym wieku. Staram się nakłaniać tych młodszych do udziału w zawodach i uczyć ich cierpliwości, która niezbędna jest zwłaszcza w tenisie stołowym.


— Gra pan tylko w tenis stołowy? A inne sporty?

— Teraz mam trochę więcej czasu, jestem na emeryturze, więc będę mógł go poświęcić sportowi. Podziwiam rowerzystów, w Elblągu jest prężnie działająca grupa rowerowa. Pociąga mnie turystyka rowerowa. Na razie nie pokonuję wielkich odcinków, natomiast jeżdżę poza Elbląg, ścieżek jest dość sporo. Jest to ciekawe zajęcie i dające satysfakcję. Kupiłem rower i jak pogoda sprzyja, to jeżdżę. Myślę też o tym, by biegać w godzinach porannych. Są u nas możliwości do biegania na Zatorzu, gdzie mieszkam. Być może jest to dzielnica przez niektórych zapomniana, ale ja przypominam, że taka istnieje.


— Co pan z tego wszystkiego ma?


— Przede wszystkim korzyści zdrowotne. Inaczej się czuję, jak dam sobie w kość na treningu. Wychowanie fizyczne daje poczucie takiego komfortu duchowego. Człowiek poprzez intensywny trening czuje się inaczej, lepiej. Ja tak przynajmniej to odczuwam.
Rozmawiał Arkadiusz Kolpert

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama