Reklama

Lokatorzy mówią kotom stanowcze NIE

06/12/2010 16:30

— Znajdujemy coraz więcej zamarzniętych kotów. Silniejsze mają szanse na przeżycie. Słabszym mogą pomóc jedynie budki dla kotów — mówi Barbara Zarudzka, inspektor OTOZ Animals. Z domkami dla wolno żyjących kotów jest jednak problem. Nie wszyscy chcą je mieć na swoich osiedlach.



Bożena Szarmach, mieszkanka osiedla Nad Jarem, opiekuje się wolno żyjącymi kotami. Na początku tylko je dokarmiała, potem w zacisznym miejscu postawiła budkę dla kotów.


— Zebrałam podpisy mieszkańców bloku, gdzie umieściłam budkę — mówi Bożena Szarmach. — Jednak po jakimś czasie spółdzielni zaczęło to przeszkadzać 
.

— Jako zarząd spółdzielni odpowiadamy za stosunki międzyludzkie — mówi Wiesław Wiśniewski, zastępca prezesa ds. administracyjno-technicznych w Spółdzielni Mieszkaniowej Nad Jarem. — Mieszkańcy bloku, gdzie jeszcze niedawno stały dwie budki dla kotów i legowiska, napisali do nas pismo, że nie życzą sobie kotów na terenie ich nieruchomości.
Wiesław Wiśniewski dodaje, że spółdzielnia wskazywała Bożenie Szarmach inne miejsca, gdzie mogłoby stanąć budki dla kotów. 


— Ale było to między innymi przy ruchliwej ulicy i w opinii inspektorów Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami miejsca te nie nadawały się — mówi oburzona kobieta. — A w tamtym miejscu było zacisznie, posadziłam tam nawet ozdobne krzaczki, żeby to nikomu nie przeszkadzało. Zmęczona ciągłymi atakami na moją osobę w końcu wywiozłam budkę, ale teraz, kiedy jest zima te koty potrzebują pomocy człowieka. Nie tylko je karmię. Te koty, które przyzwyczają się do mnie, wożę na kastracje, żeby zapobiec ich rozmnażaniu. W ubiegłym roku znajdowaliśmy koty z przymarzniętą ziemią do pyszczka, czy one nie zasługują na odrobinę ludzkiej życzliwości ?
Jak widać, chyba nie. Nie pomogła nawet pozytywna opinia elbląskiego Sanepidu na temat budki.


— Odbyło się kilka spotkań z lokatorami spółdzielni Nad Jarem w tej sprawie. Jak zawsze są i przeciwnicy, i zwolennicy — mówi Paweł Petasz, wiceprezes elbląskiego TOZ. 



Inaczej sprawa wolno żyjących kotów została rozwiązana na terenie Spółdzielni "Zrzeszeni" na osiedlu Za Politechniką. 
— Nasi lokatorzy sami zwrócili się do spółdzielni z prośbą, czy można postawić taką budkę — mówi Katarzyna Lewandowska, specjalista ds. administracyjno-technicznych. — Zarząd przychylił się do ich prośby, pod warunkiem, że panie będą się opiekowały domkiem dla kotów.


Ewa Rutecka wspólnie z koleżanką zapisały się do TOZ i codziennie dokarmiają koty.
— Obecnie mamy dwie budki, w których mieszka po osiem kotów — mówi kobieta. — Teraz na zimę koleżanka przywozi siano ze wsi i dodatkowo wyściełamy nim budki. Na naszym osiedlu są osoby, które wrzucają do budek papierki i butelki, ale są i tacy, którzy anonimowo przynoszą jedzenie dla kotów.


Jak powiedział nam Irena Szlas-Zielińska, kierownik referatu Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, aby budka dla kotów mogła stać na osiedlu potrzebna jest zgoda spółdzielni i deklaracja chętnej osoby, która będzie się budką opiekowała.

sw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama