Reklama

Ma 250 złotych na życie, a urzędnicy odmówili mu zasiłku na jedzenie



20/08/2010 12:57



Stanisław Szklanecki był w szoku, kiedy z urzędowego pisma dowiedział się, że jest za bogaty, żeby prosić o pomoc. Chociaż na życie miesięcznie ma 250 złotych, to urzędnicy odmówili mu zasiłku na jedzenie. Odwołał się od krzywdzącej go decyzji. I wygrał. Dostał 50 złotych, za które kupi sobie trochę jedzenia. Teraz pyta, czy w takiej sytuacji, jak on nie znaleźli się też inni elblążanie, w ostatnim czasie bezskutecznie pukający do drzwi pomocy społecznej.





Stanisław Szklanecki (64 lata) z Elbląga nie mógł pojąć, dlaczego z pomocy społecznej nie może dostać zasiłku na zakup jedzenia.
— Napisali, że nie spełniam kryterium dochodowego i odmówili mi wypłaty jakichkolwiek pieniędzy — opowiada pan Stanisław. — A ja na rękę dostawałem niecałe 250 zł. Po opłaceniu bieżących rachunków nie zostawało mi prawie nic. Dlatego poszedłem do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Tam przeżyłem szok, bo okazało się, że jestem za bogaty, żeby dostać zasiłek na zakup żywności...



Pan Stanisław żyje z zasiłku dla bezrobotnych (623 zł na rękę w lipcu, w poprzednich miesiącach - 603,90 zł) i dodatku mieszkaniowego w łącznej wysokości prawie 143 zł. Po potrąceniach, wśród których są też ściągane przez komornika alimenty, na życie zostaje mu niecałe 250 zł.
— Na szczęście, dodatek wystarcza mi mniej więcej na czynsz za ok. 40-metrowe mieszkanie w starym budownictwie. Ale zostają jeszcze rachunki za prąd i gaz, o wydatkach na jedzenie nie wspominając — mówi Stanisław Szklanecki. 
Pan Stanisław posiadł sztukę przeżycia dosłownie za grosze. — Kupuję sobie nóżki po 40 gr albo na przykład 2 kilogramy kości schabowych po 1,50 zł – opowiada pan Stanisław. — Nagotuję wtedy zupy, widelcem oskrobię kości i mam wędlinę do chleba..


Po otrzymaniu z MOPS decyzji odmawiającej mu przyznania zasiłku na zakup jedzenia, pan Stanisław odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Kolegium w całości uchyliło zaskarżoną decyzją i przekazało ją do ponownego rozpatrzenia. Z uzasadnienia wynikało, że pracownicy MOPS powinni byli odliczyć od dochodów pana Stanisława potrącane mu alimenty. Gdyby to zrobili dochód pana Stanisława wyniósłby nie 719,13 zł, jak wyliczyli mu pracownicy MOPS, a dokładnie 241,56 zł, co kwalifikowałoby go do otrzymania wsparcia. Przypominamy, że osoba samotna może zostać podopiecznym MOPS, jeżeli jej dochód nie przekracza 477 zł miesięcznie. 
Na początku sierpnia pan Stanisław dostał z MOPS kolejną decyzję, tym razem przyznającą mu 50 zł zasiłku celowego na zakup żywności.


— Ja wygrałem, ale ile osób w takiej sytuacji, jak ja, też odeszło z MOPS z kwitkiem? — pyta teraz pan Stanisław.

Kłopotów już nie będzie
Pan Stanisław ma "wypracowane" lata do emerytury, ale brakuje mu jeszcze niecałego roku, żeby to świadczenie otrzymać.
— Mam nadzieję, że gdy skończy mi się czas wypłaty zasiłku dla bezrobotnych, Centrum Pracy i Pomocy znowu pomoże mi w znalezieniu zatrudnienia. Gdy pracuję, na rękę zostaje mi trochę więcej niż 400 zł i co najważniejsze - mogę sobie wtedy trochę dorobić, na przykład kopiąc komuś ogródek. Do emerytury, jakoś dam sobie radę. Teraz chciałbym tylko, żeby MOPS pomógł mi w wykupieniu recepty na okulary.
Mirosława Grochalska, dyrektor MOPS w Elblągu, zapewnia, że tym razem nie będzie z tym żadnych kłopotów.
— Decyzję naszego Samorządowego Kolegium Odwoławczego dokładnie omówiliśmy na spotkaniu pracowników — zapewnia pani dyrektor. — Rzecz w tym, że są różne orzecznictwa w sprawie odliczania, bądź nieodliczania alimentów od dochodów.



Ustawa o pomocy społecznej mówi, że odlicza się "kwotę alimentów świadczonych na rzecz innych osób". Potrącane z zasiłku pana Stanisława pieniądze przekazywane są nie matce jego dziecka, a na spłatę funduszu alimentacyjnego do Urzędu Miejskiego w Elblągu.
— Dlatego uznaliśmy, że przy ustalaniu dochodu Stanisława Szklaneckiego nie powinniśmy odliczać alimentów, bo trafiają one nie do konkretnej osoby, a do instytucji — tłumaczy pierwszą decyzję odmowną MOPS pani dyrektor. — Kolegium przyjęło inną interpretację. W tej konkretnej sytuacji musimy się z nią zgodzić.
Czy inne, znajdujące w podobnej do pana Stanisława sytuacji, będą teraz miały łatwiejszą drogę do otrzymania z MOPS pomocy?
— Jeżeli ktoś nie zgadza się z naszą decyzją, może się od niej odwołać, tak jak to zrobił Stanisław Szklanecki — przypomina Mirosława Grochalska. — My ze swojej strony będziemy się starali, żeby do tego typu sytuacji już nie dochodziło.

Grażyna Gosk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama