Stanisław Szklanecki był w szoku, kiedy z urzędowego pisma dowiedział się, że jest za bogaty, żeby prosić o pomoc. Chociaż na życie miesięcznie ma 250 złotych, to urzędnicy odmówili mu zasiłku na jedzenie. Odwołał się od krzywdzącej go decyzji. I wygrał. Dostał 50 złotych, za które kupi sobie trochę jedzenia. Teraz pyta, czy w takiej sytuacji, jak on nie znaleźli się też inni elblążanie, w ostatnim czasie bezskutecznie pukający do drzwi pomocy społecznej.
Stanisław Szklanecki (64 lata) z Elbląga nie mógł pojąć, dlaczego z pomocy społecznej nie może dostać zasiłku na zakup jedzenia. — Napisali, że nie spełniam kryterium dochodowego i odmówili mi wypłaty jakichkolwiek pieniędzy — opowiada pan Stanisław. — A ja na rękę dostawałem niecałe 250 zł. Po opłaceniu bieżących rachunków nie zostawało mi prawie nic. Dlatego poszedłem do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Tam przeżyłem szok, bo okazało się, że jestem za bogaty, żeby dostać zasiłek na zakup żywności...Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!