Reklama



Mam dach nad głową, ani złotówki

 i gorsze od więźniów warunki

06/11/2012 15:06

Jedni nie płacą ani złotówki, miasto dofinansowuje ich pobyt w domu dla bezdomnych. Ja mam 720 zł renty z ZUS i wszystkie pieniądze są mi zabierane. Nie zostaje ani grosz, choćby na papierosy czy kawę. To niesprawiedliwe — dziwi się mężczyzna, który znalazł schronienie w domu dla bezdomnych w Elblągu. Dlaczego tak się dzieje?




Mężczyzna, który zgłosił się do naszej redakcji, chciał zachować anonimowość. Twierdzi jednak, że nie on jeden znajduje się w podobnej sytuacji. 
Ma on więcej wątpliwości. 

— Jak to jest, że jeżeli ktoś ma rentę socjalną, to nie płaci za pobyt ani złotówki. A już osoby, które mają rentę z ZUS, muszą płacić — dziwi się. 
I dodaje. — Zrozumiałbym jeszcze, gdybym mieszkał w dobrych warunkach. A tu w pokoju nie ma prądu, łóżka piętrowe. To już więźniowie mają lepsze warunki.



O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy Mirosławę Grochalską, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. To kierowana przez nią placówka wylicza bezdomnym opłatę za pobyt w domu.
 — Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej, pobyt w domu dla bezdomnych za darmo mają osoby bez dochodu i takie, których dochód nie przekracza 542 zł — wyjaśnia Mirosława Grochalska.


Tego pułapu nie przekraczają np. renty socjalne. Wysokość odpłatności innych osób również wynika z przyjętej przez radnych uchwały i nie może ona przekroczyć 70 proc. dochodu. 
— Pan, który ma rentę w wysokości nieco ponad 700 zł, powinien płacić miesięcznie za pobyt 491 zł — wylicza szybko dyrektorka MOPS.


Gdzie więc wyparowały pozostałe pieniądze naszego bohatera? 


— Niestety, większość bezdomnych ma szereg różnych obciążeń komorniczych: jakieś wcześniejsze długi, niespłacone kredyty, nieopłacone pobyty w izbie wytrzeźwień — wylicza Artur Dąbrowski, kierownik domu dla bezdomnych w Elblągu. — I często zdarza się, że rzeczywiście po wszystkich potrąceniach pozostaje im niewiele pieniędzy.


Jeśli chodzi o warunki pobytu, to kierownik zapewnia, że ośrodek przy Nowodworskiej spełnia wymagane normy. 

— Zgodnie z przepisami powinniśmy zapewnić bezdomnym jeden ciepły posiłek w ciągu dnia, a u nas są trzy — mówi Artur Dąbrowski. — To prawda, że nie we wszystkich pokojach jest prąd, bo dochodziło do takich sytuacji, że w czteroosobowym pokoju było np. pięć czajników elektrycznych. Są za to wyznaczone miejsca, gdzie podopieczni mogą zaparzyć sobie kawę lub herbatę.


Może i warunki zamieszkania są dalekie od hotelowych, ale - jak zauważa Mirosława Grochalska - za niecałe 500 zł podopieczni mają zapewniony wikt, opierunek, środki czystości. Nie interesują ich opłaty za prąd, czy wodę. — Zawsze można spróbować wynająć sobie jakiś pokoik — dodaje szefowa MOPS.
rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama