Reklama

Maria Janik. Z tęsknoty za Elblągiem

28/12/2012 16:32

Mimo że na co dzień mieszka w Edmonton w Kanadzie cały czas czuje się elblążanką. Maria Janik zadzwoniła do naszej redakcji z pytaniem związanym z głosowaniem na sportowca ziemi elbląskiej i braniewskiej, a przy okazji opowiedziała nam swoją historię.

— Do 1987 roku mieszkałam w Elblągu, moim najukochańszym mieście — mówi Maria Janik. — Tu się wychowałam, wykształciłam, założyłam rodzinę...

W Elblągu urodziło się dwoje dzieci Marii i Włodzimierza Janików - Olivia (obecnie ma 38 lat) i Tomasz (36 lat).

— Z kraju nie musieliśmy wyjeżdżać w poszukiwaniu lepszego jutra. Jednak los chciał, żeby stało się inaczej. Moja ciocia zaprzątnęła nam głowy Kanadą... No i jesteśmy tutaj — mówi pani Maria. — Na początku łatwo nie było, ale po niedługim czasie zaczęliśmy się przyzwyczajać do panujących zwyczajów, kultury i klimatu. Dzieci poszły do szkoły, my do pracy.

W Kanadzie urodził się Maciej, który ma dzisiaj 20 lat.

— Od 2001 poczułam potrzebę pisania, chciałam pokazać swoje uczucia, pokazać o czym moja dusza marzy — mówi Maria Janik. — Stało się to w bardzo śmieszny sposób. Przy zamiataniu podłogi powstał pierwszy wiersz "Moja ostoja". W jednej chwili rzuciłam miotłę na podłogę, chwyciłam długopis leżący w kuchni, kawałek ręcznika papierowego... Bo zeszytu, czy kartki nie miałam obok siebie — dodaje elblążanka.

Jak przyznaje Maria Janik, pasja do książek i pisania zaczęła się dużo wcześniej.

— Byłam uczennicą Szkoły Podstawowej nr 12. Od piątej klasy pisałam prozę, baśnie, bajki, a przyczynił się do tego mój brat Roman Szulakiewicz. To on zasypywał mnie masą książek przy każdej okazji... i bez niej też. Znosił książki, a ja je „połykałam“. Mój kochany tatuś przeznaczył na nie przepiękną biblioteczkę. W szkole miłość do książek wpoiła we mnie moja najukochańsza nauczycielka języka polskiego pani Danuta Konopko — wspomina pani Maria.

Z biegiem lat poezja Marii Janik się rozrastała. Jak sama przyznaje początek pisania wierszy w Kanadzie był dla niej czymś nieoczekiwanym. Po pierwszych próbach powstawały wiersze bardziej dojrzałe, dopracowane. Jeszcze do niedawna można je było znaleźć na portalu Tawerna pod Jedwabnym Płaszczem (niestety dzisiaj już nie działającym).

— Spotkałam tam wielu wspaniałych poetów, jednym z nich jest sławna poetka Mirka Szychowiak mieszkająca w Księżycach koło Wrocławia. Wiele się nauczyłam od niej, szczególnie jeśli chodzi o poezję białą — mówi Maria Janik. — W mojej poezji jest ukryta wielka tęsknota za krajem, miłość do niej. Jestem patriotką do bólu, nie wstydzę się tego określenia. Wiele miejsca poświęcam mojej Ojczyźnie. Wydaniem tomiku wierszy zajęła się moja przyjaciółka, elblążanka, Danusia Jagła. Wkrótce to nastąpi.
Sylwia Warzechowska

Zalew Wiślany


Szmaragd tafli wody,

Zalewu Wiślanego,

biel łódek w oddali,

krzyk śnieżnych mew,

szum tataraku

wiatrem pieszczonego...

i fali plusk....to wody śpiew.

Taniec przędzy słońca

na pluszczących falach,

przydrożnych wierzb i brzóz

cichutkie westchnienia,

na tafli kołyszące się

kremowe nenufary,

infanterii ptasiej

w zaroślach kwilenia.

W głębokim tle jego

zarysy kamieniczek,

to Elbląg... moje miasto...

z oka łza mi spływa,

dziś siedzę zadumana

w melodie smutnej ciszy,

a moja dusza biedna

z żałości się wyrywa.

Myślami błądzę dziś

po starym Parku Kajki,

gdzie obraz kasztanów lśniących

oczy pieścił moje,

gdzie klon i dąb olbrzymi

swym cieniem mnie zapraszał,

tam baśni świat mój został,

mych wspomnień całe roje.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama