Reklama

Matka: szkoła skrzywdziła moje dziecko!

18/10/2010 17:16

Pięćdziesięciu tysięcy złotych odszkodowania domaga się od Gimnazjum nr 6 w Elblągu matka uczennicy, która nie podeszła do tegorocznego egzaminu gimnazjalnego. — Nauczyciele powiedzieli jej, że nie zda i nie musi zdawać tego egzaminu, wprowadzili ją w błąd — mówi Jolanta Zygmunt.

Uczennica klasy trzeciej Gimnazjum nr 6 sprawiała problemy wychowawcze. Miała też kłopoty w nauce, które pogłębiło jeszcze podejrzenie choroby nowotworowej — dziewczyna ponad miesiąc spędziła na obserwacji w szpitalu. W efekcie została z kilku przedmiotów niesklasyfikowana. Po sugestii jednego z nauczycieli nie podeszła też do testów gimnazjalnych. 


— Nie ona jedna. Z tego co wiem w podobnej sytuacji znalazło się jeszcze troje uczniów z Gimnazjum nr 6 — twierdzi Jolanta Zygmunt, matka gimnazjalistki i zapowiada walkę o odszkodowanie dla swojej córki. 



Jolanta Zygmunt nie ukrywa, że jej córka sprawiała problemy wychowawcze.
— Nie umiała się dogadać z rówieśnikami z klasy — przyznaje. — Ale byłam w stałym kontakcie ze szkołą. Nawet cztery razy w tygodniu, jak była taka potrzeba. Rozmawiałam ze szkolnym pedagogiem o tych problemach. Z nauką gimnazjalistka też radziła sobie nienajlepiej. Sporo zajęć opuszczała, ale przyczyną nieobecności były głównie choroby. Na półrocze dziewczyna była niesklasyfikowana z dwóch przedmiotów: języka angielskiego i wiedzy o społeczeństwie. W luty miała usłyszeć od nauczycieli, że na koniec roku nie zda, więc do kwietniowych testów nie musi podchodzić.


— Jak można było na tyle miesięcy przed końcem roku pozbawić szans mojej córki? — pyta Jolanta Zygmunt. — Ona płakała, że chce podejść do egzaminu.
W efekcie dziewczyna załamała się. Jeszcze bardziej opuściła się w nauce. Do tego doszły wagary, a nawet ucieczka z domu. 



Z informacji matki wynika, że w podobnej sytuacji co jej córka, znalazło się jeszcze co najmniej trzech uczniów ostatnich klas w Gimnazjum nr 6. Im również powiedziano, że do egzaminu gimnazjalnego nie muszą podchodzić.
— Później dowiedziałyśmy się, że podejście do egzaminu jest niezbędnym warunkiem ukończenia gimnazjum, ale było już za późno — mówi matka. — Poza tym maj i czerwiec córka spędziła w szpitalu, bo podejrzewano u niej nowotwór.
 Szkoła nie wyznaczyła też dziewczynie terminu klasyfikacyjnego, w którym mogła by zaliczyć materiał z pierwszego semestru z przedmiotów, z których nie była klasyfikowana.

W tej sytuacji kobieta napisała skargę do kuratorium i Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Kontrola przeprowadzona przez pracowników Kuratorium Oświaty w Olsztynie wykazała, że w szkole popełniono szereg nieprawidłowości.
— Moja córka bardzo odchorowała tę sytuację, musieliśmy nawet korzystać z opieki psychologa dlatego w piątek złożyłam wniosek do szkoły o odszkodowanie dla córki — informuje Jolanta Zygmunt. — Domagam się 50 tys. zł zadośćuczynienia za poniesione straty. 



Pod koniec września Jolanta Zygmunt otrzymała odpowiedź z MEN na swoją skargę. Urzędnicy ministerialni jednoznacznie stwierdzili, że w Gimnazjum nr 6 naruszono przepisy. W piśmie czytamy m.in., że poinformowanie zagrożonych uczniów, że nie muszą przystąpić do egzaminu naruszyło rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej. Błędem było też nieklasyfikowanie uczennicy z zajęć wiedzy o społeczeństwie i języka angielskiego, mimo iż były podstawy do dokonania klasyfikacji.


Próbowaliśmy uzyskać komentarz w tej sprawie od dyrekcji Gimnazjum nr 6 — bezskutecznie. 
— Pani dyrektor jest na długotrwałym zwolnieniu lekarskim, a ja nie będę rozmawiała na temat naszej byłej uczennicy — poinformowała nas wicedyrektor gimnazjum. — Nie mam takiego upoważnienia, a poza tym sprawą zajmują się władze zwierzchnie. Do widzenia — ucięła rozmowę wicedyrektor.


Dyrektor Gimnazjum nr 6 — to dyrekcja odpowiada za wszelkie nieprawidłowości w prowadzonej przez siebie placówce — nie poniosła dotąd żadnych konsekwencji. 
— Prezydent we wrześniu otrzymał pismo informujące o tej sprawie od pani Kurator, która zwróciła się z prośbą o wyciągnięcie konsekwencji w stosunku do dyrektora szkoły — informuje Joanna Urbaniak, rzecznik Urzędu Miejskiego. — Ponieważ pani dyrektor przebywa od września na zwolnieniu lekarskim nie ma możliwości przeprowadzenia z nią rozmowy, a przed podjęciem jakichkolwiek sankcji istnieje ustawowy obowiązek wysłuchania pracownika. Poza tym Kurator Oświaty samodzielnie mógł wyciągnąć konsekwencje, jeżeli uznał, że sprawa jest ważna, kierując ją do komisji dyscyplinarnej. Nie skorzystał jednak z tej możliwości — dodaje Urbaniak.



rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama