Reklama

Miała zapalenie mózgu, kazali jej się leczyć psychiatrycznie

23/09/2012 17:30

Nie zostawię tak tego — zapowiada matka 20-letniej Mileny. Jej córka pod koniec sierpnia trafiła w ciężkim stanie na oddział intensywnej terapii szpitala wojewódzkiego. — Kilka dni wcześniej lekarze dwukrotnie kierowali ją do szpitala psychiatrycznego. Dopiero, kiedy jej stan gwałtownie się pogorszył rozpoznano zapalenie mózgu — opowiada kobieta.

— Wszystko u córki zaczęło się od drżenia prawej ręki — opowiada pani Dorota, matka 20-latki. — 24 sierpnia zgłosiłyśmy się na szpitalny oddział ratunkowy szpitala wojewódzkiego w Elblągu. Tam lekarz wypisał skierowanie dla mojej córki do... szpitala psychiatrycznego we Fromborku. Córka, z którą wówczas był jeszcze kontakt, nie zgodziła się na to.

Kobiety wróciły do domu. Stan pani Mileny, jak opowiada jej matka, pogarszał się gwałtownie z dnia na dzień. — Zaczęły się wymioty, trudności z chodzeniem, mówieniem… — wylicza.
Kobieta, zaniepokojona stanem zdrowia córki, wezwała pogotowie. Pani Milena ponownie trafiła na SOR.

— Po badaniach moja córka otrzymała skierowanie na oddział… psychiatryczny szpitala wojskowego — opowiada matka 20-latki.
Lekarze w skierowaniu zastrzegli, że "nieprzyjęcie jej do szpitala psychiatrycznego, spowoduje znaczne pogorszenie stanu zdrowia psychicznego".
— Usłyszałam delikatną sugestię, by przekonać córkę do odwiedzenia oddziału psychiatrycznego — mówi pani Dorota. — Moja córka miała wtedy 40 stopni gorączki. Czy od choroby psychicznej ma się temperaturę?

Mimo wątpliwości kobiety zgłosiły się na oddział psychiatryczny 30 sierpnia. Usłyszały, że nie ma wolnych miejsc.
— Karetka zawiozła nas do Fromborka, do szpitala psychiatrycznego. Tam jeden z lekarzy tylko rzucił na córkę okiem i od razu stwierdził, że to nie jest przypadek dla nich, tylko mamy natychmiast wracać do Elbląga — mówi pani Dorota.

Pani Milena, po powrocie z Fromborka, trafiła do szpitala wojewódzkiego na oddział intensywnej terapii. Jest tam do dzisiaj.
— Nikt przez trzy dni nie był w stanie mi powiedzieć, co się dzieje. Wreszcie usłyszałam, że być może to zapalenie mózgu nieznanego pochodzenia. I że to trudny przypadek i skomplikowane leczenie.

Ostatnie dni były koszmarem dla rodziny 20-latki. Kobieta walczyła o życie na OIOM-ie. W miniony czwartek odzyskała przytomność i została odłączona od respiratora. Wciąż nie ma z nią pełnego kontaktu.
— Dlaczego lekarze nie wykryli zapalenia mózgu od razu, podczas naszej pierwszej wizyty w szpitalu. Objawy przecież na to ewidentnie wskazywały — matka 20-latki zapowiada, że tej sprawy tak nie zostawi.

Lekarze, który kierowali kobietę do szpitala psychiatrycznego, nie chcieli z nami rozmawiać.
— Nie udzielam informacji przez telefon, a już na pewno nie dziennikarzom. Nie mogę rozmawiać na tematy objęte tajemnicą lekarską bez upoważnienia osoby zainteresowanej — mówi lekarz psychiatra, który jako pierwszy 24 sierpnia wypisał dla pani Mileny skierowanie do szpitala psychiatrycznego we Fromborku.

Rozmawiać nie chciała z nami także lekarz psychiatra, która 26 sierpnia wypisał skierowanie na oddział psychiatryczny szpitala wojskowego.
— Nie jestem w stanie udzielić Panu żadnej informacji na ten temat — powiedziała nam.

— Pacjentka przebywa w Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii naszego szpitala. Postępowanie diagnostyczne i terapeutyczne jest zgodne ze standardami medycznymi. Zostało ono skonsultowane z akademickim ośrodkiem referencyjnym w Gdańsku — informuje Małgorzata Twardowska, rzecznik prasowy szpitala wojewódzkiego w Elblągu. — Ze swojej strony rozumiemy zdenerwowanie, niepokój i zaniepokojenie matki. Matka jest w stałym kontakcie z lekarzem prowadzącym, jest na bieżąco szczegółowo informowana o przebiegu leczenia i stanie zdrowia.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama