Reklama

Mieszkańcy boją się przymusowej wyprowadzki

19/11/2011 21:48

Mieszkańcy domu przy ul. Bema 78 obawiają się, że z dnia na dzień będą zmuszeni do opuszczenia swoich mieszkań. Kominy, na solidnej niegdyś poniemieckiej willi, w każdej chwili mogą się zawalić. Na ich remont nie zgadza się jedna rodzina. I to wystarczy, by prac nie można było przeprowadzić. Dlaczego?

Mieszkańcy domu przy ul. Bema 78 tworzą małą wspólnotę mieszkaniową (liczy ona zaledwie pięć mieszkań), a w takiej - zgodnie z prawem - do takich działań jak remont potrzebna jest zgoda wszystkich lokatorów. A tam zgody nie ma.

O problemach mieszkańców Bema 78 pisaliśmy już na łamach "Dziennika Elbląskiego" dwukrotnie. Z lokatorami wybudowanej w latach 30. ubiegłego stulecia wilii, dzisiaj chyba już nikt nie chciałby się zamienić na mieszkanie.
Dziurawe rynny, niesprawne kominy, załatany prowizorycznie i przeciekający dach, z którego sypie się gruz, odrapana elewacja... Listę mniejszych lub większych, ale uciążliwych dla codziennego życia usterek, można jeszcze długo wyliczać.

Najpoważniejszą, która może przesądzić o konieczności wyprowadzki lokatorów, są kominy. Ich pogarszający się stan techniczny spowodował, że już w poprzednim sezonie grzewczym Straż Pożarna wydała decyzję o zakazie użytkowania kominów.
— Ich stan jest rzeczywiście fatalny — przyznaje Małgorzata Pachacz, jedna z mieszkanek domu przy ul. Bema 78. — Podobnie jak dachu — dodaje.

Pani Małgorzata od kilkunastu miesięcy próbuje doprowadzić do wyremontowania kominów. Kobieta ma wsparcie wszystkich mieszkańców - poza lokatorami mieszkania na parterze.
Czy mają oni jakieś argumenty dla swojego sprzeciwu? Nie udało nam się z nimi porozmawiać. Jednak w trakcie wcześniejszej rozmowy lokator mieszkania na parterze tłumaczył veto "złym gospodarowaniem pieniędzmi przez niektórych członków wspólnoty".

Pozostali mieszkańcy próbowali wywalczyć prawo do remontu na drodze sądowej. Te starania zakończyły się jednak fiaskiem. W dodatku z pierwszym dniem października z zarządu budynkiem przy ul. Bema zrezygnowała dotąd mająca go w swojej pieczy firma MK.
Zarządca nie chciał, i trudno mu się dziwić, ponosić odpowiedzialności za walący się dom, którego póki co nie można poprawić.

Od listopada (gdy skończył się miesięczny okres wypowiedzenia zarządu) przestała także faktycznie istnieć wspólnota mieszkaniowa przy ul. Bema 78. Mieszkańcy we własnym zakresie podpisali umowy na wywóz śmieci. Liczą też, że uda się podpisać takie umowy na dostarczanie wody i innych mediów. Poza ciepłem, oczywiście, gdyż tu obowiązuje zakaz korzystania z kominów.
— Podobnie jak w zeszłym roku jakoś sobie radzimy. Do tej pory nikt nie sprawdził, czy korzystamy z kominów — mówią szczerze mieszkańcy.

Małgorzata Pachacz podobnie jak większość lokatorów chciała sfinansować remont kominów z funduszu remontowego wspólnoty.
— Wspólnoty co prawda już nie ma, ale każdy z lokatorów mógłby wziąć swoją część z funduszu i remontować kominy indywidualnie — tłumaczy nasza Czytelniczka.

Na ten pomysł zgodzili się wszyscy. No prawie wszyscy, bo poza lokatorami mieszkania na parterze.
— Tłumaczyli nam, że pilniejsze jest... odmalowanie klatki schodowej — tłumaczy Małgorzata Pachacz.
Najprawdopodobniej z funduszu remontowego nie będą jednak przeprowadzone żadne prace.
— Jeżeli do końca listopada nie wybierzemy pieniędzy z funduszu remontowego to konto, na którym są złożone zostanie zablokowane — mówi Małgorzata Pachacz.

Blokada konta będzie z pewnością problemem. Mieszkańcy Bema będą mieli jednak, i to szybko, znacznie poważniejszy kłopot.
— Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego ostrzega nas, że może zamknąć budynek, jako nie nadający się do zamieszkania — informuje Małgorzata Pachacz.
Czy rzeczywiście?
— Mogę wypowiadać się tylko co do stanu technicznego budynku, na podstawie dokumentów dostarczonych przez wspólnotę — mówi Jerzy Kołodziejski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.

Inspektor prowadzi postępowanie w sprawie budynku i niczego na razie nie przesądza, jednak...
— Spółdzielnia kominiarska wydała opinię, że korzystanie z przewodów kominowych z racji ich złego stanu technicznego jest zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzkiego — zaznacza Jerzy Kołodziejski.

Są tego świadomi także sami mieszkańcy.
— Cegły komina są bardzo luźno położone. Jeśli spadnie śnieg, przy odwilży mogą one spłynąć w dół i powstanie zator. A to groźba czadu — tłumaczy Małgorzata Pachacz.

Nasza Czytelniczka wiąże jeszcze trochę nadziei z interwencją jaką podjęli lokatorzy u Rzecznika Praw Obywatelskich.
— Gdy kilka dni temu dzwoniłam do biura rzecznika to usłyszałam, że małe wspólnoty mieszkaniowe są ostatnim, tak niedemokratycznym tworem w naszym kraju. Wszędzie decyduje większość, a w nich jedna osoba może zablokować wszystko — mówi Małgorzata Pachacz.

Teraz więc wszystko w rękach parlamentarzystów - to sejm i senat tworzą prawo. Mieszkańcy Bema liczą, że inicjatywę legislacyjną nie będą musieli czekać do następnego sezonu... grzewczego.
wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama