Sarenka uwięziona pomiędzy szczeblami w płocie ogradzającym bloki szpitalne przy ulicy Królewieckiej, przeraźliwie piszcząca z bólu — taki obraz na długo zostanie w pamięci osób, które w czwartek oswobodziły zwierzę.
Uwięziona sarna płakała niczym dziecko. Nikt jej nie pomógł. W tych sprawach nie ma żadnej organizacji wśród naszych służb miejskich. Jeden spycha problem na drugiego — mówi pan Stanisław, mieszkaniec ul. Marymonckiej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!