Reklama

Mieszkańcy Zakrzewa chcą wziąć sprawy w swoje ręce



16/03/2010 10:19

Wczorajsze spotkanie (15 marca) rozpoczęło się o godz. 17, ale już wcześniej sala w spółdzielni pękała w szwach, a ciągle przychodziły kolejne osoby. W sumie w spotkaniu z radą nadzorczą i zarządem wzięło udział około 400 mieszkańców spółdzielni mieszkaniowej Zakrzewo. Atmosfera była bardzo napięta.

Ludzie nie zdążyli jeszcze ochłonąć po rozliczeniu zużycia wody za 2009 r. Mimo obaw, spotkanie miało dość spokojny przebieg, chociaż emocji nie brakowało. 

Uderzmy się w pierś 
Spotkanie zorganizował komitet protestacyjny, który zawiązał się na początku marca. 
— To, co się dzieje w spółdzielni, to nasza wina, bo nie interesowaliśmy się tymi sprawami — mówił Ryszard Tomaszewski, nieformalny przewodniczący komitetu protestacyjnego.

— Musimy wziąć sprawy w swoje ręce.
Ryszard Tomaszewski, przytaczając fragmenty artykułu z poniedziałkowego Dziennika Elbląskiego, przypomniał mieszkańcom skąd wzięły się różnice w rozliczeniach za wodę. Jego wypowiedź kilkakrotnie przerywały oklaski, zwłaszcza, gdy wspomniał, że to spotkanie może spowodować w przyszłości zmianę władz w spółdzielni.
 Jednak mieszkańców najbardziej interesowało, z czego wynikają systematyczne podwyżki czynszów, np. funduszu eksploatacyjnego.
— Nasze budynki wręcz straszą. A ludzie płaczą, że nie mają z czego żyć — mówi pan Wiesław. — Dostają 750 zł emerytury, a czynsz wynosi 600 złotych.

Potrzeba ludzi zaufanych
Komitet protestacyjny zapowiedział, że będzie uważnie przyglądał się wszystkim decyzjom finansowym podejmowanym przez władze spółdzielni. W pierwszej jednak kolejności będzie zmierzał do zmiany członków rady nadzorczej.


— Trzeba wybrać takich ludzi, którzy widzą coś więcej niż własny czubek nosa, którzy nie zapomną o sąsiadach — mówił Ryszard Tomaszewski. — Niektórzy z obecnych członków rady nadzorczej siedzą w niej od 20 lat i nic dla nas nie robią. 
— To nie rada nadzorcza, tylko akceptująca — zawołał ktoś z sali.
Członkowie komitetu protestacyjnego zdołali opanować emocje mieszkańców.
— Dlatego musimy pilnować swoich spraw, potrzebujemy w radzie nadzorczej zaufanych kompetentnych ludzi — zaapelowali do mieszkańców.
Dzisiaj przedstawiciele komitetu mają złożyć do zarządu prośbę o zwołanie zebrania członków spółdzielni – odbędzie się za około 4 tygodnie. Do tego czasu mieszkańcy mają wybrać kandydatów na nowych członków rady nadzorczej spółdzielni.




W spotkaniu z mieszkańcami, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, wzięła udział m.in. prezes spółdzielni Urszula Orłowska-Budo. Nie zgadzała się z zarzutami stawianymi przez mieszkańców.
— Ludzie chcą wiedzieć co się składa na koszty działalności spółdzielni, poinformujemy o tym — zapewnia. — Mogli jednak wcześniej aktywnie uczestniczyć w życiu spółdzielni, a nie jak to zwykle bywa, przed wyborami. Bo tu nikt niczego nie ukrywa. 
Zgodnie z prawem tylko te dokumenty, z którymi wiąże ochrona danych osobowych członków spółdzielni, nie są ujawniane. — One dotyczą osobistych spraw spółdzielców — wyjaśnia prezes.
Prezes zapewniła także, że nie będzie robiła tajemnicy z poborów pracowników administracyjnych spółdzielni. — Prezes w ubiegłym roku zarabiała 6-6,5 tys. zł netto, a konserwator nieco ponad 2 tys. złotych miesięcznie – poinformowała Urszula Orłowska-Budo.


[gallery=4]439[/gallery]

rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama