Reklama

Mieszkaniowi dłużnicy nie mogą już spać spokojnie

12/09/2012 07:13

Elblążan, którym wydawało się, że mogą nie płacić za mieszkanie, bo komornik i tak nie będzie im miał czego zająć, czeka prawdziwa niespodzianka. Do ich drzwi zapuka windykator z wynajętej przez Zarząd Budynków Komunalnych firmy. On im "przypomni", że jednak mają pieniądze na spłacenie długów.

Każdy mieszkaniowy dłużnik ma szansę na pozbycie się finansowego garbu, rujnującego jego domową kasę. Warunek jest jeden: musi tego chcieć. Wprowadzony zarządzeniem prezydenta "Kompleksowy program naprawczy" pozwala na znaczne umorzenie lokatorskich zaległości. Kogo nie stać na spłatę długu, może go odpracować.
— Od 10 września możliwości odpracowania długów znacznie się zwiększyły. Zadłużonych najemców można teraz zatrudniać - w ramach programu świadczeń wzajemnych - nie tylko w ZBK, ale również w innych jednostkach miejskich, takich jak: szkoły, przedszkola, szpitale czy MOSiR — informuje Tomasz Lewandowski, wiceprezydent Elbląga.

Są jednak dłużnicy, którym najwyraźniej nie zależy na spłacie obciążających ich należności. Są przekonani, że najgorsze, co ich może czekać to życie z wyrokiem eksmisyjnym. Bo w przymusową przeprowadzkę do mieszkania socjalnego mało już kto wierzy. Każdy wie, że takich lokali miasto ma jak na lekarstwo. I tu może ich spotkać przykra niespodzianka.

— Po wyczerpaniu wszystkich prawnych możliwości odzyskania należnych miastu pieniędzy, na które to czynności składa się procedura upominawcza, prowadząca do wypowiedzenia umów najmu i w konsekwencji uzyskania wyroku eksmisyjnego oraz uzyskanie sądowego nakazu zapłaty, kierowanego do egzekucji komorniczej, postanowiliśmy skorzystać z jeszcze jednej możliwości: zaangażowania firmy, która przekona niewspółpracujących z nami dłużników, że swoje zobowiązania trzeba jednak regulować — mówi Agnieszka Kozoń, dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych w Elblągu.

Z trzech firm, które chciały się podjąć tego zadania, najkorzystniejszą ofertę złożyło Pomorskie Biuro Finansowe z Gdańska.
— I nasi windykatorzy, i komornicy sądowi mają wgląd tylko w ewidencjonowane źródła dochodów. Nieraz się zdarza, że komornicy odstępują od postępowania, bo nie mają z czego ściągnąć należności. Mamy nadzieję, że firma, którą wybraliśmy, znajdzie sposób na ujawnienie tych mniej oficjalnych źródeł dochodów — mówi pani dyrektor.

Marcin Toczyski, prezes Pomorskiego Biura Finansowego nie ma wątpliwości, że jego firma z tego zadania się wywiąże.
— My nie szukamy pieniędzy po to, żeby je zająć — zastrzega Marcin Toczyski. — Nam potrzebna jest tylko wiedza o tym, że one na pewno są. A to oznacza, że dana rodzina może płacić za mieszkanie, a tego nie robi. Postaramy się takich elblążan przekonać, że jednak warto swój dług spłacić.

Jeżeli windykatorzy z Gdańska przekonają się, że np. rodzina, oficjalnie żyjąca tylko z pobieranego przez żonę zasiłku dla bezrobotnych i zasiłków na dzieci, tak naprawdę utrzymuje się z pieniędzy zarabianych przez męża na zachodzie, na pewno odwiedzą ją w domu.
— Poprosimy ich, żeby uregulowali swój dług, bo wiemy, że ich na to stać — mówi prezes. — Jeżeli tego nie zrobią, będą mogli w najbliższym czasie spodziewać się eksmisji do pomieszczenia tymczasowego.

I to dopiero może być prawdziwy straszak na opornych dłużników. Owszem, pomieszczenia tymczasowe muszą nadawać się do zamieszkania, posiadać dostęp do źródła wody i toalety, ale mogą się one znajdować poza budynkiem. Muszą mieć też oświetlenie elektryczne i możliwość ich ogrzewania.
— Na przykład do trzypokojowego mieszkania można wprowadzić kilka zupełnie sobie obcych osób. Musi być tylko spełniony warunek minimalnej powierzchni - 5 m kw. na osobę — podkreśla Agnieszka Kozoń.

Pomieszczenie tymczasowe to nie lokal socjalny, w którym można mieszkać przez dłuższy czas.
— W pomieszczeniu tymczasowym można przebywać od 1 do 6 miesięcy — informuje pani dyrektor. — Za kilka dni podpisujemy umowę z firmą, która ma nam proponować takie lokale. Dzięki temu dłużnicy nie będą mogli spać spokojnie w oczekiwaniu na eksmisję, która - z powodu braku mieszkań socjalnych - nie wiadomo kiedy nastąpi.

Jak podkreśla prezes gdańskiej firmy, z jego doświadczeń wynika, iż osoby naprawdę biedne, ledwo wiążące koniec z końcem, chętnie współpracują z administratorami zajmowanych mieszkań, jeżeli tylko mogą zniwelować swój dług.
— Naprawdę bardzo rzadko się zdarza, że dostajemy do sprawdzenia osobę, której naprawdę nie stać na spłatę długu - podkreśla Marcin Toczyski.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama