Reklama

Mikołaj do wynajęcia. Ile zarabia ten od rozdawania prezentów?

16/12/2011 09:26

Około czterystu złotych może w Elblągu zarobić... Mikołaj. A raczej ktoś, kto w czerwonym stroju, charakterystycznej czapce i workiem prezentów odwiedza rodziny podczas wieczerzy wigilijnej. U każdej z rodzin spędza od 5 do 15 minut. W zamian nie dostaje ciasteczek i mleka, ale gotówkę - od 50 do 80 złotych.

Udało nam się dotrzeć do dwóch mężczyzn parających się tą, jak mówią, przyjemną pracą. Mikołaj numer 1 wybrał sobie to zajęcie, bo jak twierdzi jest po prostu podobny to tego prawdziwego. 

— Znajomi to nawet zwracają się do mnie per Mikołaj, choć nie mam tak na imię — mówi. — A kiedyś, jak byłem na wakacjach, latem i bez stroju, to jakieś dziecko pokazało na mnie palcem i zaczęło wołać "patrzcie Mikołaj".


Mikołaj nr jeden rozpoczął swoją przygodę dwa lata temu. W dniu Wigilii obsługuje około ośmiu rodzin.

— Chodzę po domach od 17 do około 21.30. Wizyta kosztuje od 50 do 80 złotych w zależności od pory i czasu trwania wizyty.

Mikołaj nr 1 do stołu wigilijnego siada dopiero przed 22. 
— Taka praca — uśmiecha się.

Jak mówi sześćdziesięciolatek reakcje dzieci na jego wizytę bywają różne. Zdarza się, że maluchy płaczą, nie chcą podejść, ale zazwyczaj są bardzo ciekawe. A najważniejsza jest broda. To dowód autentyczności.

— Ja mam swoją prawdziwą — zapewnia.

Mikołaj nr dwa inaczej układa swój dzień pracy. Wychodzi z domu dopiero po rodzinnym posiłku.

— Wracam późno, więc wolę najpierw spędzić czas z rodziną, a potem zająć się z pracą — wyjaśnia. 


Nasz drugi bohater podjął decyzję o byciu Mikołajem kiedy spędzał święta w szpitalu. 

— Zobaczyłem jak ktoś w stroju Mikołaja przyszedł do chorych dzieci. Pomyślałem, że to fajna sprawa — mówi.

I tak od sześciu lat swoją obecnością uatrakcyjnia rodzinne kolacje. On również 24 grudnia odwiedza maksymalnie osiem rodzin.

— Ale staram się brać mniej zleceń, bo nie chodzi o to, aby wbiec, rzucić prezenty i wyjść. Dzieciom trzeba poświęcić czas, porozmawiać z nimi — tłumaczy. — Koniecznie trzeba wiedzieć coś o dzieciach, do których się idzie. Musze znać ich imiona i oczywiście wiedzieć, czy mają coś za uszami.

Zobacz także: Boże Narodzenie 2011 - raport

Kto, jak kto, ale Mikołaj takie rzeczy wie. 
O namiarach na świętych Mikołajów ludzie dowiadują się od znajomych 

— To działa na zasadzie poczty pantoflowej. Jeden powie drugiemu, przekaże numer i jakość się kręci — mówi Mikołaj nr jeden. — Chociaż najczęściej i tak mamy stałych klientów. 
— Telefony z prośbą o wizytę zaczynają się na tydzień-dwa przed świętami — dodaje nr Drugi.
zg

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama