Reklama

Mistrz kuchni Kurt Scheller: Nie tknąłbym bigosu

08/04/2010 14:07




Kurt Scheller nie kryje, że z alkoholi istnieje dla niego tylko wino. Brakowało mu go w Kuwejcie. 
— W żadnym sklepie nie można go kupić — opowiada. — Bez wina nie ma życia, więc kupowałem soki. Po pewnych zabiegach stały się winem z mocą 15 procentów alkoholu. Smak może nie był nadzwyczajny, ale gdy nie było innego trunku dało się wypić.




Szwajcar Kurt Scheller, mistrz kuchni i laureat wielu międzynarodowych w środę (7 kwietnia) w elbląskiej księgarni "Świat książki" promował swoją publikację "Szef kuchni wędrówki po świecie". 
Urodził się w Lucernie w 1952 r. W Polsce mieszka już od 1991 rok. Już jako mały chłopiec, przyglądał się pracy piekarzy i cukierników w piekarni swojej ciotki. Ukończył z świetnymi wynikami szkołę gastronomiczną w Lucernie.
— Od 13. roku życia pracowałem w kuchni. Znam tę pracę od podszewki — mówił Scheller podczas spotkania autorskiego w księgarni "Świat książki". — Mój zawód umożliwia mi podróżowanie. Pracowałem w najlepszych hotelach w całej Europie, Ameryce Południowej i Łacińskiej. Byłem też w Egipcie, Iraku, Iranie i Kuwejcie. 






Jedną z najgorszych potraw jest dla niego bigos. — Nie tknąłbym go — mówi mistrz kuchni. 
Lepsze zdanie ma on o smalcu. — Najlepiej pasuje do ziemniaków — stwierdza. — Smażyć na smalcu cokolwiek to niedopuszczalne. 


Kurt Scheller nie tylko wspaniale gotuje w najlepszych restauracjach, ale świetnie kieruje zespołem ponad stu kucharzy.

Wie jak szybko poznać, kto zna się na swoim fachu.
— Polecam usmażyć omlet. Gdy jest smaczny głośno chwalę. W przeciwnym razie wyrzucam potrawę przez okno, bo tam jest jej miejsce — opowiada Kurt Scheller. — Na to tylko czekają moje dwa psy: jeden niewielkiej postury, a drugi to owczarek podhalański. 





Kurt Scheller, laureat polskiego Oskara Kulinarnego upodobał sobie gospodarstwo agrotursytyczne Vitalis w Zastawnie. Prowadzi kurs z unijnego projektu "Kulinarna przyjemność z Warmii i Mazur", jednocześnie trwają zajęcia w Akademii Schellera.
Do gospodarstwa agroturystycznego Vitalis w Zastawnie przyjeżdżają szefowie kuchni najlepszych restauracji, by uczyć się od uznanych mistrzów kulinarnego fachu. 
— Zaczęło się od projektu "Kulinarna przyjemność z Warmii i Mazur" — mówi Tadeusz Kawa, właściciel gospodarstwa agroturystycznego Vitalis. — Zajęcia prowadził Kurt Scheller. Tak mu się u nas spodobało, że szkolenie Akademii Schellera odbywa się w Zastawnie. 



W kursach Schellera uczestniczyli kucharze najlepszych elbląskich restauracji, a także Sylwester Grześkowiak, szef kuchni gospodarstwa agroturystycznego Vitalis w Zastawnie. 
— Kurs z mistrzem Schellerem jest bardzo inspirujący — zapewnia Grześkowiak. — Gotowanie molekularne, czyli w ciekłym azocie daje wiele nowych możliwości, co do smaku i wyglądu potrawy. Trzeba przestrzegać dokładnie przepisu, bo można się poparzyć lub potrawa będzie niesmaczna. 
Sylwester Grześkowiak, podkreśla, że szkolenia u mistrzów są konieczne w jego fachu.
— Trzeba nadążać za modą, ponieważ ona ciągle się zmienia. Szybko się nudzą nawet najlepsze potrawy — przekonuje.  

daga

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=6Rch_mmxCP4[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama