W poniedziałek (18.10) zawiozłam mojego syna z 40-stopniową gorączką, która pojawiła się niespodziewanie, nagle, bez żadnych innych symptomów choroby do szpitala wojewódzkiego.
Były to godziny wieczorne, około 19. Wydawało mi się, że moje dziecko odchodzi, przelewał się przez ręce, serce biło mu jak oszalałe, gałki oczne wywracał do góry, miał olbrzymią trudność z oddychaniem. Weszłam na oddział ze łzami w oczach, przerażona.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!