Reklama

Mróz pustoszy kieszenie elblążan
. Kupują węgiel na kilogramy

07/02/2012 19:20

Całe szczęście, że zima przyszła tak późno — mówi Wiktoria Teodorczuk, którą spotkaliśmy w jednym z elbląskich składów opału.
 — Gdyby takie mrozy trzymały od listopada, to nie wiem ile musielibyśmy zapłacić za opał. Niedawno kupiliśmy tonę węgla, a już się kończy. Teraz przyszłam po koks, jak wymieszamy go z węglem, to powinno dać nam więcej ciepła — dodaje kobieta.

Choć ceny węgla nie podniosły się od listopada, to i tak ludzie wydają teraz kilka razy więcej na opał. Utrzymujący się od wielu dni mróz daje się odczuć również w mieszkaniach. Właściciele domków jednorodzinnych i mieszkańcy starszych budynków muszą liczyć się z wydatkami rzędu nawet kilkuset złotych na miesiąc. 
— Odkąd zaczęły się te mrozy mamy ręce pełne roboty — stwierdza Grażyna Ryszczyńska, sprzedawca ze składu opału przy Al. Grunwaldzkiej w Elblągu. — Przez cały grudzień sprzedaliśmy jakieś 70 ton węgla, a jedynie w pierwszym tygodniu lutego już 40 ton.

Ceny węgla różnią się w zależności od rodzaju i kraju pochodzenia. Przykładowo tona rosyjskiego "groszku" wynosi 590 złotych, a polski "orzech" to już wydatek rzędu 800 złotych. Najtańszy jest miał, ale żeby go używać trzeba mieć specjalnie przystosowany piec.
 — To musi być piec z nadmuchem, więc koks całkowicie nie nadaje się do palenia w piecach kaflowych, takich jakie mają ludzie mieszkający w starych blokach — mówi Ryszczyńska.
 Jednak nie zawsze trzeba wydawać od razu kilkuset złotych. Klienci nie muszą kupować węgla w tonach, ale w takich ilościach w jakich potrzebują, lub na jakie ich stać.

— Sprzedajemy węgiel na wagę, więc jak ktoś potrzebuje 300 kilogramów, to tyle mu sprzedajemy, jak chce 100 to też dostanie — mówi pracownica składu. — Mamy też węgiel pakowany w workach 25-kilogramowych. Jeden worek "groszku" kosztuje 19 złotych, a "orzecha" 21 złotych — wylicza sprzedawczyni. — Ludzie marzną i chcą się ogrzać, ale czasami naprawdę nie mają pieniędzy. Bywa i tak, że klienci przychodzą do nas z własnymi wiaderkami, a nawet torbami podróżnymi. Albo mówią "zważy mi pani węgla za stówę". No i ważę — wzrusza ramionami kobieta. — Są również i tacy, którzy kupują na raty — dodaje.

— Całe szczęście, że ta zima przyszła tak późno — mówi Wiktoria Teodorczuk, która przyszła złożyć zamówienie na koks. — Gdyby tak trzymały od listopada, to nie wiem, ile musielibyśmy zapłacić za opał. Niedawno kupiliśmy tonę węgla, a już się kończy. Mieszkam w bloku, ale nie mamy tam ogrzewania miejskiego. Każdy z lokatorów radzi sobie jak może. Niektórzy mają ogrzewanie na gaz, inni piece kaflowe, a my mamy centralne, ale palić musimy sami.

Zimą bywa ciężko, tym bardziej, że mam mieszkanie narożne. Teraz przyszłam po koks, jak wymieszamy go z węglem, to powinno dać nam więcej ciepła — dodaje kobieta.
 Węglem dogrzewa mieszkanie również Zygmunt Zienkiewicz.
 — Mam w domu ogrzewanie gazowe, ale przy takich mrozach, to nie wystarcza, czasem trzeba jeszcze rozpalić w piecu kaflowym — mówi mężczyzna i ładuje na rower dwa 25-kilogramowe worki węgla. — Myślę, że to wystarczy mi na miesiąc.
Zuzanna Gajewska

Taniej tylko z oświadczeniem

Z początkiem roku w Polsce została wprowadzona akcyza na węgiel. Indywidualni klienci są z niej zwolnieni, o ile podpiszą oświadczenie, że kupują węgiel na własny użytek. Sporządzenie dokumentu sprawia, że kupujący zaoszczędzi nawet kilkadziesiąt złotych na tonie.
 — Klienci mogą zaoszczędzić prawie czterdzieści złotych na tonie, więc to naprawdę da się odczuć jeśli kupują więcej — mówi Grażyna Ryszczyńska. — Ale muszą podpisać ten papierek. Ci, którym nie zależy na pieniądzach, nie zawracają sobie tym głowy, ale większość klientów korzysta ze zniżki. Muszą wypełnić formularz w trzech egzemplarzach, podać w nim swoje dane personalne i złożyć podpis. A my musimy to wszystko spisać i zachować.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama