Reklama

Musieli wziąć 2 tys. kredytu, by zapłacić za prąd

09/12/2011 14:38

— Część z nas nie płaciła wcześniej za swoje mieszkanie, ale nie dlatego, że nie chciała. Po prostu nie miała z czego. My wiemy, dlaczego tu siedzimy. Wiemy też, że nic nam się od miasta nie należy, ale każdy chce mieszkać jak człowiek — mówią mieszkanki budynku socjalnego przy ul. Łęczyckiej w Elblągu.

— Nie jest prawdą, że nie ogrzewamy mieszkań, wystarczy zresztą sprawdzić rachunki, jakie płacimy za prąd — mówi Maria Kuberska. — Poza sezonem grzewczym płaciłam około 380 zł za trzy miesiące. Zimą dostałam dostałam rachunek raz na 1750 zł, później na ponad tysiąc.
— W lutym musieliśmy wziąć z mężem kredyt, 2 tys. zł, żeby zapłacić rachunek za prąd — dodaje Dorota Lasek. — A ciuchy śmierdzą wilgocią, dywan mokry od podłogi, nawet pościel jest mokra, gdy się wyjmuje ją z tapczanu.


Do budynku socjalnego przy ul. Łęczyckiej 29 zostały przesiedlone rodziny zajmujące mieszkania należące do Zarządu Budynków Komunalnych. Były to rodziny z wysokim zadłużeniem, wobec których sąd orzekł eksmisję. Budynek został zasiedlony latem ubiegłego roku. Już po kilku miesiącach mieszkańcy zaczęli skarżyć się na grzyby i wilgoć w nowych mieszkaniach.


Lokale mają obniżony standard. W zamian za niewielki czynsz (nieco ponad 100 zł) lokatorzy mają zagwarantowaną zimną wodę i odprowadzenie ścieków. Za resztę mediów płacą sami. Mieszkania są wyposażone w kuchenki elektryczne, grzejniki elektryczne (konwektory) i bojlery elektryczne do podgrzewania zimnej wody. To najdroższy z możliwych sposobów ogrzewania.


Urzędnicy twierdzą, że mieszkańcy sami są sobie winni. Mają w mieszkaniu wilgoć, bo oszczędzają na ogrzewaniu. 
Z kolei lokatorzy twierdzą, że budynek został źle wykonany, w pośpiechu i dlatego mają zagrzybione mieszkania.

— Gdy pada deszcz, to do mieszkań wlewa się pod drzwiami woda z rynien — mówi Renata Małaszewska-Kozak. — Wilgoć osadza się na oknach mimo tego, że są otwarte — dodaje.

— Woda skrapla się na ścianie i spływa, a pleśń osiada na ścianach. Kominiarze, którzy sprawdzali mieszkania, stwierdzili, że mamy złą wentylację — mówi Maria Kuberska. — Nie ma żadnego ciągu i przez kratkę wentylacyjną w pokoju wpychane jest powietrze z zewnątrz.

Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama