Reklama

Na dziko nawadniają pola. Osłabiają system ochrony przed powodzią

04/01/2013 12:10



Nie tylko wodny żywioł, ale i nieodpowiedzialni ludzie zagrażają na co dzień Żuławom. Dewastacje, kradzież metalowych elementów budowli piętrzących, samowolne otwieranie zasuw, żeby "na dziko" nawodnić swoje pole - to tylko niektóre przejawy beztroski, osłabiającej system ochrony przed powodzią.




Ostatnio, głównie dzięki pieniądzom z unijnej kasy, utrzymywanie i ciągłe odbudowywanie systemu ochrony przed powodzią nie wygląda najgorzej. Niepokój budzi natomiast eksploatacja szczegółowych urządzeń melioracyjnych, o które powinni zadbać właściciele gruntów.

— Poza nielicznymi rolnikami, którzy utrzymują swoje rowy w dobrym lub zadowalającym stanie technicznym, cała sieć urządzeń melioracyjnych szczegółowych jest w stanie niedostatecznym — poinformował radnych Kazimierz Wróblewski, zastępca dyrektora Żuławskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Elblągu.


Szczególnie jest to widoczne po intensywnych opadach, czy wiosennych roztopach, gdy na polach pojawiają się długo nieginące jeziorka. — Zaniedbania konserwacyjne sięgają kilku a nawet kilkudziesięciu lat, co w przypadku opadów większych od przeciętnych grozi całkowitą niewydolnością systemu melioracyjnego — ostrzegają melioranci.



Na Żuławach obiekty melioracyjne są przystosowane do nawodnień, co jest przydatne szczególnie w okresach suszy. Jednak do korzystania z tych urządzeń niezbędna jest fachowa obsługa i ich utrzymanie we właściwym stanie technicznym.

— Plagą są też nawadniania pól na dziko. Od chwili zaprzestania działalności spółek wodnych na terenie Żuław Elbląskich obserwuje się brak zorganizowanego procesu nawodnień. Najczęściej odbywa się to w sposób chaotyczny poprzez samowolne otwieranie, a nawet niszczenie zasuw — podkreślał Kazimierz Wróblewski.


W wyniku samowolnego, niekontrolowanego otwierania ujęć często dochodzi do podtapiania gruntów. Zwiększone koszty dodatkowego pompowania znacznie uszczuplają pulę pieniędzy na utrzymanie urządzeń melioracji podstawowych, co z kolei wpływa na ograniczenie rozmiaru wykonywanych okoszeń i odmuleń rzek, kanałów oraz wałów. W ubiegłym roku pracownicy sekcji ds. eksploatacji 37 razy zamykali samowolnie otwarte ujęcia.




System osłony przed powodzią osłabiają też wandale i złodzieje, kradnący metalowe elementy zasuw i mechanizmów wyciągowych. Kradzieże zgłaszane są na policję, ale uporanie się ze szkodami spada na barki meliorantów. Radny Tomasz Marcinkowski chciał wiedzieć, czy ŻZMiUW prowadzi monitoring, który pozwoliłby na wychwycenie zarówno złodziei, jak i rolników, nielegalnie nawadniających swoje pola.

— To jest raczej niemożliwe — odpowiedział Kazimierz Wróblewski. — Nie postawimy strażnika przy każdym ujęciu. A jeżeli chodzi o dzikie nawodnienia, to zaledwie czterech użytkowników posiada pozwolenia wodno - prawne na pobór wód do nawodnień swoich użytków rolnych. 

gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama