Reklama

Na razie wszystkie nadzalewowe kąpieliska są otwarte

09/07/2010 14:58

Czy bakterie znowu wypłoszą plażowiczów?

Niewykluczone, że w zbliżający się weekend po raz ostatni będzie można szukać ochłody w wodach Zalewu Wiślanego. Na razie kąpieliska w Tolkmicku, Kadynach i Suchaczu są otwarte. To się jednak może zmienić po zbadaniu próbek wody, które sanepid pobierze w poniedziałek.

Wyniki pierwszych badań jakości wody w zalewowych kąpieliskach były bardzo dobre. 
Ale tak bywało i w poprzednich sezonach: na początku komunikaty sanepidu zachęcały do kąpieli, pod koniec lipca, na początku sierpnia już do zalewu nie można było wchodzić.


Od kilku lat, gdy tylko słońce podgrzewa wodę w zalewie, jej jakość dramatycznie się pogarsza. Czy i tym razem ten scenariusz się powtórzy? Czy bakterie coli znowu przepłoszą plażowiczów z nadzalewowych plaż?


— Tak może się stać i to szybciej, niż w poprzednich latach — nie ukrywa Mirosława Laskowska z Granicznej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Elblągu. — W czwartek z laboratorium, gdzie badane były ostatnio pobrane próbki wody, dostaliśmy sygnał, że będą przekroczenia - nie wiemy jeszcze o ile - dopuszczalnej normy zanieczyszczeń. W tej sytuacji, o tydzień przyśpieszamy termin kolejnego badania. Próbki pobierzemy już w następny poniedziałek. Jeżeli złe wyniki się potwierdzą, w połowie przyszłego tygodnia możemy mieć dla wczasowiczów i mieszkańców złą wiadomość.



Bez obawy o zdrowie można korzystać z kąpieli jeżeli w 100 ml wody jest nie więcej niż 10 tysięcy bakterii z grupy coli i nie więcej niż 1 tysiąc paciorkowców kałowych (bakterie coli typu kałowego).

— Do tej pory te wielkości utrzymywały się w normie — podkreśla Mirosława Laskowska. — Przykładowo, w w próbce wody pobranej w Suchaczu 24 maja było 4,6 tysiąca bakterii z grupy coli w 100 ml wody, 7 czerwca - już 9,8 tysiąca, ale 21 czerwca - 6131 bakterii.





Nikt nie wie dokładnie, dlaczego w wodzie nagle pojawiają się bakterie grupy coli w tak alarmujących ilościach, że trzeba zamykać kąpieliska. Wiadomo tylko, że wpływ na to może mieć wysoka temperatura, mały ruch wody w zalewie i to, że zalew jest płytki. Ale co robić, żeby skażeniu wody przeciwdziałać? Nie pomogło skanalizowanie nadzalewowych wsi.



— Nic nie dzieje się bez przyczyny — filozoficznie stwierdza Mirosława Laskowska. — Ludzie są tylko ludźmi.
Może należałoby metr po metrze przejrzeć brzegi i sprawdzić, czy wciąż nie ma nielegalnych spustów ścieków?
Kąpiący się muszą też uważać na sinice, które już się pojawiły w Zatoce Gdańskiej.

— Uczulamy gospodarzy plaż, żeby sami ostrzegali kąpiących się przed sinicami. My możemy nie zdążyć — dodaje Laskowska. — W poprzednich latach zdarzało się, że już następnego dnia po sygnale o sinicach, już ich w zalewie nie było. Pozostawał po nich tylko turkusowo-niebieski ślad na brzegu. Sinice w pobliży nadzalewowych plaż są często tylko przez kilka, bądź kilkanaście godzin.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama