Nie jestem jeszcze w wieku, w którym lepiej pamięta się to, co robiło przed 30 laty, niż to, co zdarzyło się rano, ale dzień 13 grudnia 1981 roku mógłbym opisać z dokładnością co do minuty — wspomina Łukasz. Pięćdziesięcioletni mężczyzna, dzisiaj zażywny elblążanin, był wówczas młodym studentem.
— Nie byłem puszczykiem — zarzeka się nasz rozmówca. — Absolutnie nie miałem żadnych przeczuć, że komuna szykuje coś takiego jak stan wojenny. O masowych internowaniach, delegalizacji Solidarności nie śniło mi się nawet w najczarniejszych snach — twierdzi, dodając jednak, że na jedną, dość drobną rzecz, nie może sobie dotąd odpowiedzieć.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!