Załatwiałam tacie pełnomocnictwo do głosowania na 9 października i mam pewne pytanie. Kto wymyślił ten chory przepis, gdzie ma przyjechać do taty Straż Miejska, by sprawdzić zgodność oświadczenia o wydanie pełnomocnictwa ze stanem rzeczywistym zdrowia? Bo urzędniczka uprzedzała mnie o takiej wizycie.
Jeśli do takich paranoi dochodzi, to jak możemy mówić o ułatwianiu osobom niepełnosprawnym udziału w wyborach? To jest po prostu śmieszne! Czy strażnicy miejscy nie mają co robić, że muszą inwigilować osoby niepełnosprawne i czy nie wystarczają im dokumenty tożsamości oraz orzeczenie KIZ? Czy wizyty takie są wliczone w państwowy plan "taniego państwa"? Śmiechu warte.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!