Reklama

Napisali do nas
: Próba samooceny elbląskiego radnego

16/11/2011 13:20

Nasz redakcyjny plebiscyt "Oceń swoją władzę" spotkał się z bardzo dużym odzewem. Także wśród samych głównych zainteresowanych - samych radnych. Poniżej zamieszczamy list jaki otrzymaliśmy od Ryszarda Klima, przewodniczącego Komisji Gospodarczej Rady Miejskiej. Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Zapraszamy do dyskusji.

"Nieco sceptycznie patrzę na organizowane sondaże dotyczące oceny elbląskich samorządowców; nie widzę bowiem uniwersalnie-obiektywnego mechanizmu gwarantującego poprawność ocen. Pamiętam „organizowanie” sms-ów czy kuponów prasowych „pod siebie” przy tych okazjach. Być może jednak i takie wyniki to jakaś wskazówka. Żałuję bardziej, że jak dotąd nie udała się inicjatywa EKO pod nazwą Barometr Aktywności Radnych, których od udziału odstraszyła chyba możliwość zostania „waletem” i „blotką”. Barometr mógłby być elementem uaktywnienia Rady.

Niełatwo jest oceniać sytuacje, w których tkwi osobista decyzja. Sam jednak jestem ciekaw konfrontacji podglądu z ławki obserwatora (nie będąc radnym), zawartego w moich publikacjach: „Brakuje mi dociekliwości radnych”, „Debata o Elblągu potrzebna, ale nie metodą kopania do jednej bramki”, „Czy potrzebne jest pobudzenie Rady Miejskiej”, „Elbląskie (przedwyborcze) ożywienie samorządowe” i.in. - z podglądem już z krzesła radnego. Wspominam tylko, że moje przemyślenia nieobce były i innym kandydatom do Rady. Pamiętamy te banery z wielkimi hasłami o „nowej jakości” w przyszłej Radzie.
Oczekiwałem więc nowego otwarcia: obok sesji rutynowych, sesje lub debaty merytoryczne, poświęcone sprawom najważniejszym: ochronie zdrowia, rynkowi pracy, gospodarce mieszkaniowej, ciepłownictwu. To przygotowujące wyprzedzenie. Jego potrzebę ukazały, pośpieszne i raczej nieudane, konsultacje w sprawie prywatyzacji EPEC-u. Widziałem konieczność pełnienia dyżurów radnych na terenie okręgów wyborczych. Oczekiwałem, widziałem…


Niełatwo jest oceniać sytuacje, w których tkwi osobista decyzja. Sam jednak jestem ciekaw konfrontacji podglądu z ławki obserwatora (nie będąc radnym), zawartego w moich publikacjach: „Brakuje mi dociekliwości radnych”, „Debata o Elblągu potrzebna, ale nie metodą kopania do jednej bramki”, „Czy potrzebne jest pobudzenie Rady Miejskiej”, „Elbląskie (przedwyborcze) ożywienie samorządowe” i.in. - z podglądem już z krzesła radnego. Wspominam tylko, że moje przemyślenia nieobce były i innym kandydatom do Rady. Pamiętamy te banery z wielkimi hasłami o „nowej jakości” w przyszłej Radzie.
Oczekiwałem więc nowego otwarcia: obok sesji rutynowych, sesje lub debaty merytoryczne, poświęcone sprawom najważniejszym: ochronie zdrowia, rynkowi pracy, gospodarce mieszkaniowej, ciepłownictwu. To przygotowujące wyprzedzenie. Jego potrzebę ukazały, pośpieszne i raczej nieudane, konsultacje w sprawie prywatyzacji EPEC-u. Widziałem konieczność pełnienia dyżurów radnych na terenie okręgów wyborczych. Oczekiwałem, widziałem…



Mieszkańcy Elbląga coraz częściej chcą spełniać rolę decyzyjnego podmiotu samorządowego. Opracowałem więc projekt uzupełniający Statut Elbląga o „Obywatelską Inicjatywę Uchwałodawczą”. Niestety, w naszym województwie obowiązuje wykładnia, że ustawa tego nie przewiduje. Zdanie to podzielają zgodnie wojewoda i sądy. Natomiast w miastach województwa pomorskiego (Gdańsk, Gdynia, Sopot) „inicjatywa” jest zapisem statutowym. „Co kraj, to…”. Na szczęście prezydent Polski uruchomił stosowną procedurę legislacyjną.
Podpatrując poprzednią kadencję , krytycznie oceniałem realizowaną wówczas zasadę, że „władza” najlepiej wie, jak uszczęśliwiać mieszkańców, i że nie ma co im dawać zapałek w postaci decydowania chociaż o kawałku swoich pieniędzy. Wnioskowałem więc podczas debaty budżetowej, aby śladami chociażby Sopotu, w kolejnych latach wdrażać ideę budżetu obywatelskiego, aby mieszkańcy mogli oceniać i trochę decydować o tym, co ich zdaniem jest najważniejsze; bez burzenia budżetowych celów zasadniczych (w Sopocie – 7 mln). Byłoby to istotne dla ograniczenia rozziewu miedzy tym, co robimy - jako władza samorządowa - a odbiorem społecznym. Zdziwiłem się, że temat nie chwycił. Mamy nową generację ludzi miejskiej władzy, z tej zasady otwartych na nowe wyzwania. Czyżbym ja, weteran–radny, także z zasady rutyniarz, byłbym bardziej reformowalny?

Skoro jesteśmy przy wspomnianym powyżej, społecznym odbiorze naszych decyzji, często zresztą bardzo krytycznym. „Co ci radni znowu wymyślili, czy ich znowu…”. Piszę o sobie: zasługuję czasem na taką ocenę, bo zabrakło refleksji czy pojawił się oportunizm. Czasem nie, bo podstawą decyzji radnego bywa też konieczność. Z licznych komentarzy wynika, że mieszkaniec niewiele wie o tej konieczności. Pewną możliwość dają relacje telewizyjne z sesji; zaciekawienie budzą interpelacje, zapytania i odpowiedzi. To właśnie dla wielu możliwość poznania problemów Miasta; często w środowiskowych dyskusjach pojawia się nawiązanie do nich. Z kolejnym zdziwieniem więc odbieram przesadnie czasowe ograniczenie ich podczas sesji. Nie chodzi o bicie rekordów Fidela Castro, ale czym innym jest interpelacja nt. przysłowiowej dziury w jezdni, a czym innym nt. rynku pracy. Nie chcę być radnym tylko „od dziur” , więc chyba zrezygnuję z przysługujących mi 2 minut.
W systemie sprawowania władzy, dobrze oceniam dialog, możliwość wymiany poglądów, zrozumienie dla argumentów przeciwstawnych, cechujących prezydenta i jego zastępców. Nie zawsze występuje możliwość realizacyjna zaistniałych potrzeb, ale jest ona przeważnie dobrze uargumentowana. Dialog, nawet przeciwstawnych sił w samorządzie, to oczywista oczywistość. Czy warto to podkreślać? Pamiętam czasy, gdy jako szef komisji infrastruktury odmienność poglądów wyraziłem w głosowaniu; w dodatku jeszcze z opozycją. Długo nie zaznałem zaszczytu audiencji. Więc warto.


Nawiązać wypada do aktualności, która zdominowała nieco nawet debatę budżetową, zwłaszcza w komentarzach portalowych. Oto nastąpiła zdrada przedwyborczych zapewnień, bo stadion budujemy (rozbudowujemy) na Agrykola. Żadne argumenty, nawet obecne doświadczenia greckie - w wydaniu lokalnym, nie docierają do „prawdziwych” kibiców Olimpii. Chcemy nowego stadionu; koszty nieważne. Niewybrednych zwrotów nie brakuje. To cienie każdej polityki, i na każdym szczeblu. Przez cały rok klub SLD przekonywał prezydenta o konieczności odstąpienia od zamiaru budowy stadionu na Wschodniej czy Okólniku. Niezmiennie słyszeliśmy : to mój program wyborczy. O zmianie dowiedzieliśmy się kilka dni temu; po prostu nas nie stać. Odetchnęliśmy z ulgą , bo unikamy niepotrzebnych wojen. Uniwersalne przeznaczenie stadionu na Agrykola jest Miastu potrzebne, chociażby w kontekście doświadczeń z Dni Elbląga. Trzeźwo też patrzę na te i przyszłe osiągnięcia Olimpii. Więc obecna idea stadionu na Agrykola, nawet za 35mln, wymaga wsparcia.
O stadionie, budżecie, wyliczance potrzeb było też w korespondencji pana Rafała Traksa. Mógłbym wyliczać więcej, ale czy to znaczy, że do 107 mln obligacji mamy dołączyć kolejne, przekraczając dopuszczalny próg zadłużenia - 60 proc.? Budżet starcza na rzeczy zasadnicze i kontynuację tych, o których w przeszłości krytycznie się wypowiadałem. Z panem Traksem zgadzam się w jednym: debata mogłaby być w godzinach bardziej dostępnych, umożliwiając mu poznanie uwarunkowań budżetowych, chociaż tą wiedzą dysponowali przecież starsi partyjni koledzy.


Mechanizmy sprawowania władzy są ważne i pomocne; bardziej dla samorządowców. Mieszkańcy natomiast stawiają pytania: co z inwestorami, gdzie są miejsca pracy, jak powstrzymać exodus młodych? Wiem, że rok to za krótko, aby dokonać przełomu. Czy to stwierdzenie wystarcza? Jak dotąd , to dotyczy chyba bowiem całej Rady, skupiamy się bardziej na odbieraniu informacji, niż inspirowaniu. Zapowiedzi jest sporo, ale ciągle są one fragmentaryczne. Czasem mam wrażenie, że sportowi poświęcamy więcej energii, niż tej bolączce współczesności. Widzę konieczność pewnego uporządkowania ,a determinacja radnych, najczęściej przypieranych do muru w temacie bezrobocia, powinna być bardziej postrzegana. Udziela mi się niecierpliwość, a jakiś spektakularny, ale namacalny sukces, jest już wymogiem.



Wyżywam się natomiast na terenie północnych dzielnic miasta, gdzie ciągle brakuje takich normalności cywilizacyjnych, jak kanalizacja, gaz, chodnik, oświetlenie, przejście dla pieszych. Zapoznanie prezydenta z problemami na miejscu , prace nad zmianami planów zagospodarowania, infrastruktura zwiększająca bezpieczeństwo na drogach, sprawy małe i większe - nawet indywidualne mieszkańców, wprowadzenie do budżetu na 2012 rok realizacji oświetlenia Fromborskiej, a może projektu ciągu pieszo-rowerowego od Bielan, praca w lokalnym stowarzyszeniu- mój model obecności wśród wyborców jest chyba optymalny. Po warunkiem, że ma się na to czas.

Za nami również rok współpracy z Platformą Obywatelską; korzystnej dla obu stron. Dla Platformy - to spokojniejsze sprawowanie władzy, dla SLD - decyzyjny współudział , z zaznaczeniem konsekwencji i pamięci o lewicowych pryncypiach. Nasi sympatycy i mieszkańcy nie zawsze te pryncypia u nas dostrzegają. Dublujemy nieco drogę klubu SLD z ubiegłej kadencji: dużo spolegliwości, mało dociekliwości. Trudnym decyzjom: wzrost opłat, wprowadzenie strefy parkingowej, restrukturyzacja szpitali, itp. - nie zawsze towarzyszą pogłębione refleksje nad ich zasadnością, ale i skutkami społecznymi. Klub sześciu radnych lewicy nie był za bardzo wyrazisty. W interesie obu ugrupowań, a nade wszystko mieszkańców, powinno być też tonowanie przez nas pomysłów, czasem mocno liberalnych, takich jak znaczna podwyżka czynszów w przyszłym roku, a o 100 proc. w 2013 r.
Dokonując próby oceny samorządowego roku, powiedziałbym wojskowym językiem: było to rozpoznanie walką, ale wiele przyczółków pozostało nadal nierozpoznanych. Jeszcze można się trochę usprawiedliwić: to dopiero początek. Za rok , na półmetku, okoliczności łagodzących nie będzie; chyba, że kryzys. Wyborców to jednak nie będzie obchodziło. Ja natomiast oceniając siebie, mam poczucie sporego ciągle dystansu wobec spraw dla elblążan najważniejszych. Mam nadzieję, że jest to poczucie subiektywne."

Ryszard Klim

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama