Reklama

Napisali do nas: Tam i z powrotem, czyli Berlin w trzydzieści godzin

06/11/2012 09:09

Jest piątek, godz. 23, Elbląg pogrążony w ciemności składa się leniwie do snu, a na Placu Jagiellończyka - gwarno. Uczniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych i Ogólnokształcących czekają przed autokarem, który zawiezie ich na wycieczkę do Berlina. W ramach programu realizowany jest pierwszy wyjazd edukacyjny pod hasłem: Tam i z powrotem po Europie.

Po tym, jak policjanci skrupulatnie sprawdzili stan techniczny autokaru, a rodzice wygłosili wszelkie nakazy, zakazy i przestrogi możemy wsiadać. Zwyciężamy walkę o miejsca w końcowej części autokaru, gdzie, jak mamy nadzieję, czujne oko nauczycieli sięgać nie będzie. O słodka naiwności! W jakimże błędzie byliśmy!

Opiekunowie przemyśleli wszystko i rozlokowali się po całym autobusie. Ku naszej uciesze byli jednak bardzo otwarci na śpiewy, rozmowy i całonocne okrzyki. Gdy po raz ostatni odczytano listę obecności i upewniono się, że wszyscy są na pokładzie, wydano rozkaz do odpalenia silników. W ciemnościach przemierzamy więc polskie drogi, by dokładnie nad Odrą zobaczyć rodzący się dzień. Widok wschodu słońca pomarańczowo skąpanego w odrzańskich wodach – bezcenny.

Gdy zbliżamy się do centrum Berlina jako pierwsza na spotkanie wychodzi nam słynna wieża telewizyjna, której ilość metrów wynosi 368, czyli więcej niż dni w roku; a wewnątrz tworzącej ją kuli, powyżej 204 metra znajduje się taras widokowy i restauracja z obrotowym pierścieniem. Choć nadzieja zobaczenia panoramy Berlina jest niezwykle kusząca, my jedziemy dalej na spotkanie z historią.


I tak oto stoimy pod Muzeum Pergamońskim, czekając na jego otwarcie. Przewodnik turystyczny (turystyczny.net.pl) pisze, iż jest to: „mniezwykłe, bo tu zatrzymał się czas. Tu stykają się ery i kultury. W jednym z najwspanialszych muzeów świata można dotknąć źródeł naszej cywilizacji” i niech nas diabli, jeśli istotnie tak nie jest.

To, co ukazuje się naszym oczom, zaiste jest niezwykłe. Z każdego zakamarka tego interesującego miejsca mówią do nas wieki. To, co widzimy musi zachwycać nie tylko miłośników historii i sztuki, ale również każdego, kto uświadomi sobie, że kamień, którego właśnie dotyka ma tysiące lat; że ukształtowali go ludzie, o których nikt już nie pamięta, a którzy przecież byli…

Ludzie ci stworzyli na prawie 200 lat przed Chrystusem Wielki Ołtarz Zeusa gdzieś tam, w dalekiej Turcji, w hołdzie za zwycięstwo nad Galatami, a także bramę targową w rodzinnym mieście jednego z pierwszych filozofów świata – Talesa. 
Teraz wchodzimy na kolejne piętro muzeum, by spotkać się z cudami Azji Przedniej, gromadzącej niezwykłości kultury sumeryjskiej, babilońskiej i asyryjskiej.

Jak oniemiali stajemy przed niebiesko połyskującą Bramą Isztar. I w momencie, gdy wydaje się nam, że piękno już widzieliśmy, naszym oczom ukazuje się świat rodem z baśni tysiąca i jednej nocy. Oto na kolejnym piętrze zgromadzono skarby sztuki islamu stworzone na obszarze od Hiszpanii do Indii między VIII a XIX wiekiem. Piękno, przepych i tajemnica zaklęta w niezwykłych zdobieniach rozbudzają wyobraźnię. Wsłuchujemy się więc w szepty średniowiecznych wiernych zanoszących swe modły do Allacha przed mihrabem (nisza modlitewna) z meczetu w Kaszanie, by zaraz potem rozmarzyć się patrząc na pokój z Aleppo.

Po uczcie duchowej należy się też coś i ciału. Dlatego idziemy teraz skosztować niemieckiej kuchni, mijając po drodze słynną Bramę Brandenburską, którą dotąd mogliśmy widzieć tylko na rewersach eurocentów. dopisuje. Ostatnie promienie słońca czynią milszym dość chłodny dzień, a kelnerka, która ku naszej radości przemawia w polskim języku, sprawia, że czujemy się jak w domu.

Po obfitym posiłku biegniemy do Muzeum Historii Naturalnej, w którym wita nas największy na świecie złożony szkielet dinozaura. Brachiozaur oszałamia swymi rozmiarami. Swą maleńką głowę trzyma tak wysoko, że ledwie można ją dostrzec. Bądź, co bądź sama szyja to około ośmiu metrów, a cały dinozaur mierzy ich około dwunastu. Jest więc na co popatrzeć. Oczywiście nie ma szans, byśmy zobaczyli wszystkie z ponad 30 milionów eksponatów zoologicznych, paleontologicznych, mineralogicznych i innych, ale mimo zmęczenia staramy się skupiać, by zobaczyć jak najwięcej.

Na koniec wycieczki zgodnie stwierdzamy, że starczy nam jeszcze sił, aby zwiedzić współczesne świątynie i cuda XXI wieku, czyli centra handlowe, zlokalizowane na obrzeża Berlina.

I tak oto szczęśliwi wracamy do domu. To niesamowite, ile ciekawych rzeczy można zrobić w trzydzieści godzin.
Reporter VLO w ZSEiO

[gallery=4]36991[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama