Reklama

Napisali do nas: "Tu mogła wydarzyć się tragedia"

11/07/2011 10:42

— Po raz kolejny mieszkańcy dzielnicy Zatorze i uczestnicy lotniczego festynu rodzinnego przekonali się o braku jakiejkolwiek organizacji i współpracy służb porządkowych w naszym mieście. Tysiące ludzi zostało wpuszczonych „w wąskie gardło” bez zabezpieczenia podstawowych zasad organizacji ruchu. Zostały naruszone wszystkie możliwe warunki bezpieczeństwa użytkowników — piszą mieszkańcy Zatorza w liście przesłanym do redakcji Dziennik Elbląskiego

Takiego bałaganu w organizacji ruchu samochodów i pieszych, jaki uwidocznił się na wąskiej uliczce o szerokości trzech metrów pozbawionej chodnika dla pieszych już dawno nie było (odcinek od ulicy Lotniczej pomiędzy działkami do aeroklubu). Jeżeli do tego dodamy wielkie dziury w ulicy Lotniczej oraz rozjeżdżone pobocza po całej imprezie, to obraz staje się jeszcze mniej przyjemny. Ale to znaczy, że od ostatniej ubiegłorocznej imprezy na lotnisku, ani nowe władze miejskie ani służby porządkowe niczego się nie nauczyły.

A tymczasem tysiące ludzi zostało wpuszczonych „w wąskie gardło” bez zabezpieczenia podstawowych zasad organizacji ruchu. Zostały naruszone wszystkie możliwe warunki bezpieczeństwa użytkowników. A przecież wystarczyło otworzyć drogę przez nieczynną jednostkę, wyznaczyć dodatkowe parkingi , kierujących ruchem i już jest inaczej.

A tu nic z tych rzeczy, samochody szturmowały przechodniów z małymi dziećmi, którzy często uciekali do rowu melioracyjnego bo z drugiej strony jest metalowy płot. Znamy takie obrazy z mediów krajowych i europejskich, co się dzieje jak brakuje alternatywnej drogi wyjścia, ucieczki. Dopiero na skutek telefonu jednego z mieszkańców zjawiła się policja drogowa i jakiś wreszcie "pilot" próbując rozładować zatamowany ruch. Ale niestety fala za falą aut i ludzi napierała na bezradnych policjantów.

Dla jasności spraw zacytujemy zdanie z opisu innej imprezy w naszym mieście ”Masowa impreza w każdym innym mieście jest ochraniana przez profesjonalne służby, straż, policję. W innych miastach – ale nie w naszym” Zastanawiam się, jak ochraniane są nasze imprezy. Obawiam się, że niedługo nadejdzie moment, że ktoś poważnie ucierpi na takiej imprezie w naszym pięknym mieście.- koniec cytatu. Widać , że w Elblągu to „normalka”.

Mieszkańcy dzielnicy

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama