Nie zabezpieczamy się przed wieloma sytuacjami, bo wydaje nam się, że elektronika jest niezawodna, kiedy nagle obudzi nas wydarzenie podobne do dzisiejszego. Każdy kocha ułatwienia jakie udostępnia nam technika. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo ona jest niebezpieczna.
Najpiękniejszy dzień w życiu każdego ucznia to 21 marca. Godzina 11.15 wracam do domu w niezwykle dobrym humorze. Podchodząc do klatki zauważam, że elektroniczny domofon nie działa. Zazwyczaj otwierałam drzwi kodem, klucz był mi zbędny, więc nawet go przy sobie nie miałam. Kombinuję jak dostać się do domu. Widzę sąsiada, który wychodzi z innej klatki. Otwiera mi piwnicę. Już jestem zadowolona, że uda mi się przejść podziemnym korytarzem do mojej klatki, kiedy brutalną pobudkę serwują mi zamknięte na trzy spusty drzwi piwniczne. Ze zdenerwowania zaczyna boleć mnie głowa. Idę więc do sklepu przy ulicy Gwiezdnej. I co widzę? Ciemność, kasjerki liczące na kalkulatorach i kolejkę sięgającą połowy sklepu. Wycofuję się. Widzę panią w warzywniaku, która ze stoickim spokojem patrzy na to co się dzieje. Zadowolenie spowodowane jest posiadaniem wagi na baterie. Starając się dostać tę upragnioną pigułkę, wędruje dalej. Kolejny sklep, całkowicie się zbuntował i zamknął drzwi przed klientami, wcale się nie dziwię. I nagle zbawienie! Widzę sąsiadkę wracającą do domu, po krótkiej konwersacji wiem, że wraca do domu. Pigułkę będę mogła wziąć z domowej apteczki. Kiedy już to zrobiłam, zaopatrzyłam się w klucze i chcę wyjść, aby zbadać sytuację w jednym z centrum handlowych. Przy okazji zrobię zakupy, lecz muszę najpierw zajść po pieniądze do bankomatu. I tu kolejne otrzeźwienie, bankomaty nie działają, banki pozamykane. „Świetnie!” - zrezygnowana wracam do domu, bez zakupów i bez dodatkowych informacji, ale z wieloma wnioskami. Zaufanie do techniki zagłuszyło ludzki instynkt samozachowawczy.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!