Reklama

Nasi kibice byli na Stadionie Narodowym. Wściekłość, żal

17/10/2012 10:36

Kibice z Elbląga, Braniewa, Pasłęka, Młynar także we wtorek wybrali się na Stadion Narodowy w Warszawie, by kibicować polskim piłkarzom w meczu z Anglią. Wracali do domów wściekli, rozczarowani. - Jak to możliwe, że na stadionie, który ma zasuwany dach trzeba było odwołać mecz z powodu deszczu - dziwi się jeden z nich.

Krzysztof wybrał się na mecz do Warszawy razem z 7-letnim synem i grupą znajomych. - Nie wierzę, że wygramy z Anglią, ale liczę, że nasi piłkarze przynajmniej powalczą - mówił podczas podróży do stolicy

Kibic z Elbląga był przygotowany na porażkę Polaków. Nie był jednak przygotowany na to, że mecz nie dojdzie do skutku.
- Na stadionie byłem ok. godz. 19. Kiedy jechaliśmy do Warszawy praktycznie cały czas padało i ze zdziwieniem, już na stadionie, ze znajomymi stwierdziliśmy, że dach nie jest zamknięty - opowiada. - Kiedy po godz. 20 na rozgrzewce pojawili się pierwsi angielscy piłkarze było widać, że na murawie jest pełno wody. I nabrałem złych przeczuć.

O tym, że mecz może jednak nie dojść do skutku dowiedział się od znajomych, którzy wtorkowe spotkanie eliminacji mistrzostw świata woleli obejrzeć przed telewizorem. Za chwilę potwierdził to spiker zawodów na Stadionie Narodowym.
- Po pierwszej inspekcji, ok godz. 21, siedzieliśmy jeszcze na stadionie ponad 40 minut czekając na ostateczną decyzję. Wciąż padało i nikt nie miał wątpliwości, że to spotkanie się nie rozpocznie - dodaje.

W tym czasie kibice na stadionie skandowali "złodzieje" oraz znaną ze wszystkich chyba w Polsce stadionów piosenkę o PZPN. Gromkie brawa otrzymali dwaj mężczyźni, którzy wtargnęli na murawę i efektownym ślizgiem po wodzie zakończyli swoje ucieczki przed goniącymi ich pracownikami ochrony.

Czekając na ostateczną decyzję kibice rozłożyli także olbrzymią flagę biało-czerwoną, wyprodukowaną w Gliwicach tzw. sektorówkę, znaną z czerwcowych meczów reprezentacji Polski w Euro 2012.

Zdenerwowania nie krył 34-letni kibic z Elbląga. - Wyprawę na mecz Anglią zaplanowałem już wcześniej. Żeby kupić bilet w przedsprzedaży zapisałem się, swoją rodzinę do klubu kibica reprezentacji Polski, co oczywiście było związane z kupnem karty kibica. Zapłaciłem za karty, zapłaciłem za bilety. Wziąłem dwa dni urlopu w pracy, wyłożyłem 200 złotych na dojazd do stolicy i wracam... z niczym. Powiedzieć o tym skandal, to tak jakby nic nie powiedzieć - powiedział nam.

- Co o tym można sądzić? Mamy stadion z zasuwanym dachem, a dopuszczamy do sytuacji, że mecz nie może się odbyć z powodu deszczu. Na dodatek okazuje się, że mamy lepszy drenaż na stadionach II i III ligi niż na Stadionie Narodowym - dodaje Piotr, który z grupą 30 osób z Elbląga wybrał się autokarem na mecz.

Mecz Polska - Anglia ma zostać rozegrany w środę o godz. 17. Żaden z naszych rozmówców nie wybiera się z powrotem do stolicy. - Nie mam na to czasu ani pieniędzy. Mam tylko nadzieję, że pieniądze za bilety zostaną mi zwrócone bez problemów. Kupiłem w sumie pięć biletów za prawie 400 zł. Już wysłałem reklamację - mówi 34-latek z Elbląga.
AKT

[gallery=4]36340[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama