Reklama

Nawet w kwiaciarni życie nie jest usłane różami

22/12/2010 16:43

Prawie dziewięć tysięcy złotych zaległych wynagrodzeń swojemu byłemu pracownikowi muszą wypłacić dwaj współwłaściciele kwiaciarni. Tak zdecydował dzisiaj (22.12) Sąd Rejonowy w Elblągu. Wyrok jest nieprawomocny. 


Pan Piotr pracował w elbląskiej kwiaciarni w latach 2008-09.
— Nie otrzymałem prawie 9 tys. złotych ustalonego wynagrodzenia — mówi. — Gdy zrezygnowałem z pracy nie dostałem świadectwa pracy i zaległego wynagrodzenia. Pracodawca nie płacił składek ZUS. Poinformowałem o tym elbląską inspekcję pracy, która złożyła pozew do sądu w moim imieniu. 


Sąd przyznał dzisiaj (22.12) rację panu Piotrowi. Nakazał wypłatę 8,9 tys. zł oraz 308 zł ekwiwalentu za urlop. Natychmiast pracodawcy mają zapłacić 1,3 tys. zł.
— Jestem zadowolony z wyroku — mówi pan Piotr. — Chociaż wiem, że wszystkich pieniędzy szybko nie odzyskam. Jeszcze pewnie będzie odwołanie pracodawców, a potem ściąganie przez komornika. 


Na ogłoszenie wyroku współwłaściciele kwiaciarni nie przyszli. Wcześniej w sądzie przyznali, że 
zawarli umowę o pracę, ale była to umowa pozorna.

— Pan Piotr zadłużył kwiaciarnię i miał w ten sposób spłacić dług — przekonywała współwłaścicielka i współwłaściciel kwiaciarni.

Umowa o pracę była potrzebna po to, by otrzymać dotację z Powiatowego Urzędu Pracy.

— PUP potwierdził, że pracodawca dostał 15 tys. złotych dotacji na wyposażenie miejsca pracy pana Piotra w październiku 2009 r. — mówi Eugeniusz Dąbrowski, kierownik elbląskiej Państwowej Inspekcji Pracy. 


Ewa Micuda, wicedyrektor Powiatowego Urzędu Pracy, dodaje, że pieniądze musiał zwrócić.

— Pracodawca nie przedstawił, pomimo monitów, dowodów: wpłat składek na ZUS i wypłaty wynagrodzenia za okres od października do końca grudnia 2009 r. — wyjaśnia.
gw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama